okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Szpecle z serem smakowały wybornie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Alpy Austriackie - wzdłuż rzeki Anizy


Szpecle z serem smakowały wybornie

Szymon Nitka
Wzdłuż dolnego biegu Anizy droga rowerowa wielokrotnie wspina się na zbocza doliny
Austria była dla nas dotychczas tylko tłem dla krótkich, choć bardzo malowniczych, epizodów podczas dłuższych alpejskich wyjazdów. Jednak tego lata, podczas kolejowo-rowerowego touru po Europie z biletami Interrail jedną z jego czterech części spędziliśmy w austriackich Alpach, przejeżdżając jeden z najlepszych turystycznych szlaków rowerowych Austrii – Ennsradweg – trasę rowerową wzdłuż rzeki Anizy.
 
Pierwsze znaki szlaku określanego w Austrii jako R7 znajdują się w małej miejscowości Flachau w Niskich Taurach, części Alp Centralnych. Ostatnie – nad Dunajem, w równie niewielkim Enns, uważanym za najstarsze miasto w Austrii. Te dwa punkty łączy 260 kilometrów trasy, biegnącej przeważnie po asfaltowych drogach rowerowych. Większość z nich przebiega gdzieś z dala od podalpejskiej, turystycznej cywilizacji, rozrzucona po zakamarkach doliny Anizy.
Nasza wyprawa na Ennsradweg zaczęła się dzień wcześniej w Saksonii, gdzie spędziliśmy kilka dni na drogach rowerowych Krainy Łaby. Niestety, sezonowe problemy ze zdobyciem biletu na bezpośrednie połączenie kolejowe z Drezna do Monachium spowodowały, że zamiast jednym szybkim pociągiem, jechaliśmy trzema wolniejszymi. Przez to zbieranie doświadczeń z podróży po Europie z rowerem w pociągu przebiegało w iście ekspresowym tempie. Przedziały rowerowe odkrywaliśmy w każdym składzie – mniejsze, większe, pozwalające zwykle wsiąść do pociągu z założonymi sakwami. Rowerowa przestrzeń okazywała się na tyle obszerna, że nie było potrzeby zdejmować naszych bagaży przez całą podróż. A w szybkim transferze między peronami pomagały działające windy. Pełna wygoda. Bardzo się cieszę, że polskie koleje również zmieniają się na coraz lepsze pod tym względem.
Z powodu biletowych perturbacji na nasz punkt startowy wybraliśmy Radstadt – małe austriackie miasto leżące na 12. kilometrze trasy Ennsradweg. Ze względu na bezpośredni dojazd do Radstadt z Monachium lub Salzburga i jednocześnie z powodu braku dojazdu pociągiem do Flachau to właśnie Radstadt przez większość turystów traktowane jest jako początek rowerowej trasy. Jednak gdy zdarzają się tacy jak my, których ambicją jest przejechanie pełnego dystansu szlaku rowerowego rzeki Anizy, pomocą służą dwie (przynajmniej) firmy przewozowe, które zapewniają przejazd z malutkiej stacji kolejowej w Radstadt na pierwszy kilometr trasy we Flachau.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Szymon Nitka