okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Legendy na wagę złota

nowości

Gravelowe buty

Mamy już gravelowe opony, ramy, torby, koła, hamulce, widelce, gravelowe stroje i należy tylko wypatrywać gravelowych bidonów i... »

Kawa dla kolarzy

Czy są wśród nas prawdziwi kawosze? Nie mam najmniejszych wątpliwości – w końcu, gdy w czasie rowerowego spotkania padnie temat... »

System antykapciowy

Schwalbe zaprezentowało kolejny system zastępujący dętki, czyli Urban Airless System. Dzięki specjalnej, termokurczliwej, poliuretanowej... »

Torba na rower

Tym razem prezentujemy nieco inną torbę – Accent wprowadził do sprzedaży niedrogi pokrowiec, który przyda się, kiedy rower musi... »

poradniki

Z bagażem na plecach lub… biodrach

Lekki, wszechstronny i wygodny. Właśnie taki powinien być dobry plecak rowerowy. Jeszcze lepiej, jeśli nie odczujecie jego obecności na... »

Na szlaku >> Kujawy i ziemia chełmińska


Legendy na wagę złota

Dorota Chojnowska
Pocztówka z Chełmży

Na Kujawach skarby pojawiają się nie tylko w opowieściach. Złote są pola, złote są kwiaty, a ludzie... bezcenni.

Nieszawa, lata 30. ubiegłego wieku. Ferdynand Ossendowski wraz z żoną wraca z rautu u księdza Wacława Kneblewskiego. Są w szampańskich nastrojach. Spotkania gromadziły śmietankę towarzyską Drugiej Rzeczpospolitej, która latem wypoczywała w sielskich krajobrazach okolic Nieszawy.
Ossendowscy otwierają drzwi swojego domu, zwanego Ossendówką, i od razu trzeźwieją. Oto na fotelu leży martwy pies. Na podłodze zaś ktoś rozrzucił papiery i dokumenty. Ktokolwiek się tu włamał, szukał konkretnej rzeczy. Plotki mówią, że testamentu krwawego barona...
Ferdynand Ossendowski był jedną z najbarwniejszych postaci dwudziestolecia międzywojennego. Awanturnik, podróżnik i autor światowych bestsellerów, rewolucję spędził na terenie Rosji, następnie los rzucił go do Mongolii.
– Tam w Urdze, czyli dzisiejszym Ułan Bator, poznał pułkownika Romana von Ungern-Sternberga, zwanego Krwawym Baronem – mówi Krystyna Wasilkowska–Frelichowska, autorka książek o dawnej Nieszawie. To właśnie w jednej z nich – „Wysokie progi” – natknęłam się na opowieść o jego skarbie. Ungernowi zamarzyło się bowiem stworzenie chanatu mongolskiego ze sobą w roli chana. Sytuacja polityczna sprzyjała jego planom. Oto najsilniejszy gracz w regionie, czyli Rosja, rozdarta jest wojną domową i rewolucją, Mongolią zaś włada marionetkowy władca. Ungern postanawia działać. Ponoć zgromadził niewyobrażalny majątek, składający się z kosztowności zrabowanych z mongolskich klasztorów, by sfinansować swoją kampanię. Niestety, zginął, zanim zdążył go spożytkować. Chodzą plotki, że śmierć sprowadziła na niego klątwa jednego z lamów. Wielu chce wierzyć, że przed śmiercią powierzył swój sekret Ossendowskiemu, a ten umieścił go w swoim archiwum.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Dorota Chojnowska