okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Para buch, pociąg w ruch!

poradniki

Rowerem do pracy

Ulica, praca, a po drodze lotna premia zwieńczona kawą. Tak wygląda codzienność wielu z nas. Ta może być jednak jeszcze lepsza dzięki lekkiej... »

Na szlaku >> Szwecja


Para buch, pociąg w ruch!

Justyna Bronowska
Gromadne pikniki i biwaki, czyli ulubiona część dnia
Nadchodzi taki czas w życiu rowerowej rodziny, kiedy najstarsze dziecko oddaje tron młodszemu rodzeństwu w królewskiej karocy-przyczepie i staje się pełnoprawnym rowerzystą, a rodzice zaczynają dumać, gdzie ruszyć ku przygodzie, by trasa zachęcała, a właściwości terenu nie były zbyt wyczerpujące. 
 
Pomysł na rowerową podróż po Szwecji kiełkował w nas dość naturalnie, wraz z każdą kolejną książeczką szwedzkich autorów i w końcu pojawiła się myśl: pojechać do Bullerbyn na rowerze! Hej, czy to nie brzmi jak przygoda?  
Do kraju dzieci z Bullerbyn, Pettsona i Findusa i innych ulubieńców z wyobraźni dzieci, ruszyliśmy jednak w dwa razy większym składzie, bo z zaprzyjaźnioną rodzinką Piątków.
Czy już sama nazwa nie brzmi zachęcająco? Udało nam się tak zgrać wakacyjne plany, by właśnie tam osadzić rowerową przygodę. Dodatkowo, to najcieplejsze i najbardziej słoneczne miejsce w całej Szwecji. Główne założenia wycieczki, w której miało uczestniczyć sześcioro dzieci, oscylowały wokół słów: „wolno” i „przyjemnie”. Nie mieliśmy wielkich oczekiwań co do trasy. Ot, ciekawiła nas szwedzka wieś, wspaniała przyroda, chcieliśmy zobaczyć wiatraki. Za dzienny dystans przyjęliśmy 30 kilometrów, co przy dobrych wiatrach, których na Olandii nie brakuje, wskazywało, że w tydzień z hakiem zobaczymy spory kawałek wyspy.
Jest upalny początek lipca, na niebie ani jednej chmurki. Czy aby na pewno jesteśmy na Północy? W pierwszej informacji turystycznej dostaliśmy mapy z trasami rowerowymi i już wiedzieliśmy, że to raj dla jednośladów. Odtąd będą nas prowadzić znaki tras rowerowych Ölandsleden i Sverigeleden.
Trzeciego dnia od przybycia do Szwecji udaje nam się w końcu zebrać siły i przepakować w sakwy dobytek potrzebny na najbliższe dziewięć dni. Trzyipółletnia Kaja pierwsza zasiada na swoim rowerku przyczepionym holem do roweru Emilii, na bagażniku ukochany konik Hela. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Justyna Bronowska