okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Do wołowiny… bita śmietana!

nowości

SPD klasycznie

Ci, którym nie w smak sportowe, plastikowe i ekstrawaganckie modele, znajdą w ofercie włoskiego producenta prawdziwą perełkę, jeśli... »

Minimalistyczny i dynamometryczny

Klucze dynamometryczne zwykle są na tyle duże, że nie da się ich zabrać ze sobą w podróż. Niemiecka marka Topeak znalazła jednak na to... »

Truskaweczka

Polska marka Martombike zaprezentowała w kolekcji na 2019 rok damską, bardzo dopasowaną koszulkę kolarską z delikatnym, ale wyraźnym... »

Elektroniczna dwunastka „Campy”

Campagnolo – włoski producent osprzętu do rowerów szosowych wprowadza w końcu elektroniczny wariant swojej topowej, 12-rzędowej... »

Siodełko dedykowane

Rozbawił mnie jeden z producentów siodełek rowerowych – znana i szanowana marka San Marco, która zaprezentowała siodełko... »

Panzerna wkładka

Na polskim rynku pojawiła się właśnie hiszpańska marka Panzer, specjalizująca się w produkcji elastycznych wkładek do opon. Produkt... »

poradniki

Świadoma jazda

Obok lampki i dzwonka to najczęściej montowany element na kierownicy roweru. Wskaże prędkość, przejechany dystans i niekiedy nawet drogę do... »

Jak efektywnie wykorzystać wspomaganie

Pamiętamy, jak to było, gdy uczyliśmy się jazdy na rowerze. Jedni wcześniej, inni później, ale wszyscy zaczynaliśmy z podobnymi... »

Na szlaku >> Morawy Południowe


Do wołowiny… bita śmietana!

Mirosław Pieprzycki
Odpoczynek… gdzieś przy drodze na Vrbice
Rano sprawnie pakujemy wszystkie bagaże do auta i po dwóch godzinach meldujemy się na linii startu, w Kromieryżu (Kroměřiž). Rowerami wyruszamy na rynek, na pierwsze kulinarne degustacje. W restauracji „Radnični sklipek” podają tradycyjny smażony ser i wołowinę, a jakże, z nieodłącznymi knedlikami. Do wołowiny… bita śmietana! Czeska kuchnia ma swoje ciemne strony i potrafi zaskakiwać. Są też jasne strony, jak pełne jasne o tajemniczej nazwie „Maximilian”, jakże zacne.
 
Zwiedzamy klimatyczne zaułki rynku w Kromieryżu i opuszamy miasto drogą rowerową nr 47, biegnącą wzdłuż Kanału Baty (Baťův kanál). To szlak oblegany przez wszelkiej maści rowerowych turystów, tych prawdziwych, tych niedzielnych i tych, dla których rower jest tylko środkiem dotarcia do najbliższego lokalu gastronomicznego. 
Kanał Baty to kilkudziesięciokilometrowy, zabytkowy kanał wodny, wybudowany w latach 30. XX wieku, łączący Otrokovice z Rohatcem. Nazwany został na część Tomáša Baty, twórcy międzynarodowego imperium obuwniczego, którego pierwsza fabryka powstała w pobliskim Zlinie. Pedałujemy wzdłuż kanału w towarzystwie wycieczkowych stateczków. Mijamy rolkarzy, wędkarzy… i tak od śluzy do śluzy, od jazu do jazu pokonujemy kolejne kilometry z pięćdziesięciu dwóch. Przed Starym Městem opuszczamy na chwilę sielankową trasę, kierując się do Velehradu. To miejsce uważane za kolebkę słowiańskiego chrześcijaństwa, cel licznych pielgrzymek. Jedną z nich odbył papież Jan Paweł II w 1990 roku. Zwiedzamy miejscową bazylikę Wniebowzięcia NMP, gdzie nie bez trudu, bo z pomocą kościelnego odnajdujemy obraz Jana Matejki „Św. Cyryl i św. Metody”. W powrotnej drodze, może zbyt pochopnie, ale tylko przejeżdżamy przez Uherské Hradiště, kierując się do położonego w Ostrožskiej Novej Vsi kempingu. Wieczór spędzamy w barze, przy piwie, kofoli i utopencach – marynowanych, pikantnych kiełbaskach. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Mirosław Pieprzycki