okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

nowości

Przerzutka bez kabli

Rowerowy świat zatrząsł się w posadach. Wszyscy mówią tylko o jednym: SRAM pokazał system AXS, czyli elektroniczne i bezprzewodowe... »

Opony dla zbyt szybkich!

Schwalbe nie udaje, że rowery elektryczne rozpędzają się tylko do 25 km/godz. Dla tych, których ograniczenia i limity nie interesują i... »

Buty cywilne

Sidi zawsze było znane z produkcji butów przeznaczonych raczej do sportu, niż do rekreacji. Zaawansowane modele szosowe i MTB wciąż... »

poradniki

E-kity bez kitu

Czy się nam to podoba, czy nie, rowery elektryczne zalewają rynek i coraz częściej pojawiają się na szlakach i drogach. Taki jest trend i... »

Wygoda i moc

Buty to często bardzo niedoceniany element ubioru rowerzysty. W odróżnieniu od tych, które nosimy na co dzień, te rowerowe... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Z pewnością powtórzę się, i to nie pierwszy raz, kiedy napiszę, że dwa koła są dla każdego, w każdym wieku. Wielokrotnie przekonywałam bliższych i dalszych znajomych, że rower nie wyznacza granic wiekowych. Że wsiąść na niego można zawsze i jeśli tylko uda się dusić na pedały i trzymać kierownicę, znaczy to, że na pewno nie jest na tę aktywność za późno. Jak łatwo się zorientować, apel ten adresowany był zawsze do osób dojrzałych, świadków sukcesów Ryszarda Szurkowskiego i Czesława Langa, którzy marzą o tym, by spróbować swych sił na siodełku, a w duchu przeklinają metrykę i ciało przyzwyczajone raczej do fotela i pilota od telewizora. Tym razem zapytam inaczej: czy na rower może być za wcześnie? Czy wielka wyprawa rowerowa może być przystawką przed prawdziwym, dorosłym życiem, czy też powinna być deserem, nagrodą – za odkładane przez kilka lat pieniądze w końcu możemy ruszyć z kopyta gdzieś dalej? Mikołaj Konior, pochodzący z Bielska-Białej 24-latek, mieszkający dziś w Warszawie, nie ma wątpliwości: najpierw rower, potem praca. Choćby nie wiem jak budżetowo, właśnie po to, aby sprawdzić się i poznać lepiej przed zawodowymi i życiowymi wyzwaniami. Mikołaj skończył ekonometrię w warszawskiej SGH oraz paryską HEC, na wyprawę zarabiał podczas praktyk w Londynie. Po dyplomie poleciał do Wietnamu i stamtąd przez pół roku wracał rowerem do Polski. Szalone to, odważne, piękne, momentami niebezpieczne, jeśli czytamy, że na swoim koncie nie miał dotąd innych, większych, dłuższych wypraw. Ciężko pracował na studiach i przed pierwszym stałym zatrudnieniem postanowił zrealizować marzenie, którym była wielomiesięczna wyprawa rowerowa. Zdecydował się na Azję i Wietnam, aby bez konieczności korzystania z transportu lotniczego czy wodnego móc o własnych siłach wrócić do domu. Według niego, był to ostatni, optymalny moment.
Ale, ale, pamiętacie, co napisałam powyżej? Na rower nigdy nie jest za wcześnie, ale i za późno. – Ech, siły już nie te, pod górkę nie podjadę, nie chce mi się tyle pedałować – zdarza mi się słyszeć. I na to jest rada. O rowerach elektrycznych było już nie raz, niestety, często w ewentualnych rozmowach o pierwszych własnych dwóch kółkach dyskwalifikuje je cena. Tymczasem o systemach e-kit, które tradycyjny rower zmienią w elektryka, piszemy po raz pierwszy. To mniej lub bardziej udane rozwiązania, pozwalające zmienić dowolny rower w e-bike. Są to tak zwane kity, czyli zestawy do samodzielnego montażu z zakupionych kompletów części. Warta rozważenia propozycja dla osób z cieńszym portfelem, bądź chcących rozpocząć przygodę z e-rowerowaniem. Temat – w teorii i praktyce – przez ten i kolejne dwa numery przybliżać nam będzie jego znawca Krzysztof Grabowski. Przeczytajcie i sami oceńcie, czy warto.

Zapraszam do lektury
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna