okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 12/2014 >> Pesymizm też mi amputowano

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Styl życia >> Rafał Gręźlikowski


Pesymizm też mi amputowano

Z Rafałem Gręźlikowskim, niepełnosprawnym sportowcem, pasjonatem wypraw rowerowych, rozmawia Jakub Terakowski
Rafał Gręźlikowski. W tle zamek Boldogkő vár na Węgrzech

Masz kosmiczną protezę...
– Rzekłbym raczej, że elektroniczną. Jest wyposażona w dwa niezależne programy, podstawowy – do chodzenia, i dodatkowy – do realizacji wybranej formy aktywności. W moim wypadku to oczywiście rower. Kosztowała majątek, ponad 100 000 złotych, nigdy w życiu nie zapłaciłbym tyle, pomogła mi fundacja pomocy medycznej Medical Aid for Poland. Sam nie pozwoliłbym sobie na taki wydatek, bo ważniejsza jest dla mnie rodzina. Staram się być dla niej wsparciem, a nie ciężarem. Ta proteza myśli za mnie i przewiduje, 50 razy na sekundę zbiera dane z podłoża i przekazuje do kolana.

Twojego?
– Nie, również sztucznego. Nogę mam amputowaną powyżej.

Jak do tego doszło?
– Zawsze lubiłem sport, aktywność, wysiłek fizyczny. Lubiłem się zmęczyć. Naturalną więc dla mnie koleją rzeczy zgłosiłem się na ochotnika do jednostki desantowej Formoza w Gdyni. To taki GROM w wydaniu morskim. Chciałem zostać nurkiem. Po kilku miesiącach zaczęła dokuczać mi noga. Przełożeni zlekceważyli moje narzekania, podejrzewając, że symuluję, aby wymigać się od obowiązków. Odmawiali wydania przepustki, a czas mijał, ból był coraz silniejszy. W końcu udało mi się dostać do lekarza. Pierwszy przepisał maść, drugi jakieś tabletki, dopiero trzeci zorientował się, że sytuacja jest poważna i skierował na badania. Diagnoza brzmiała groźnie: nowotwór kości strzałkowej. Prosto z gabinetu pojechałem do szpitala. Za późno, zatrzymało się krążenie... Lekarze całą noc próbowali udrożnić tętnice, zrezygnowali nad ranem, usłyszałem wyrok: amputacja. Wróciłem do pustego domu, narzeczona odeszła, mówiąc, że nie ma ze mną przyszłości.

Los Ciebie nie oszczędzał.

– Paradoksalnie, każdy kolejny cios wzmacniał mnie, wywołując bunt. Pierwszy kopniak był powalający, ale następne kazały się podnieść i walczyć.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Fot. Archiwum Rafała Gręźlikowskiego