okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2014 >> Pół roweru i jazda na całego

nowości

SPD klasycznie

Ci, którym nie w smak sportowe, plastikowe i ekstrawaganckie modele, znajdą w ofercie włoskiego producenta prawdziwą perełkę, jeśli... »

Minimalistyczny i dynamometryczny

Klucze dynamometryczne zwykle są na tyle duże, że nie da się ich zabrać ze sobą w podróż. Niemiecka marka Topeak znalazła jednak na to... »

Truskaweczka

Polska marka Martombike zaprezentowała w kolekcji na 2019 rok damską, bardzo dopasowaną koszulkę kolarską z delikatnym, ale wyraźnym... »

Elektroniczna dwunastka „Campy”

Campagnolo – włoski producent osprzętu do rowerów szosowych wprowadza w końcu elektroniczny wariant swojej topowej, 12-rzędowej... »

Siodełko dedykowane

Rozbawił mnie jeden z producentów siodełek rowerowych – znana i szanowana marka San Marco, która zaprezentowała siodełko... »

Panzerna wkładka

Na polskim rynku pojawiła się właśnie hiszpańska marka Panzer, specjalizująca się w produkcji elastycznych wkładek do opon. Produkt... »

poradniki

Świadoma jazda

Obok lampki i dzwonka to najczęściej montowany element na kierownicy roweru. Wskaże prędkość, przejechany dystans i niekiedy nawet drogę do... »

Jak efektywnie wykorzystać wspomaganie

Pamiętamy, jak to było, gdy uczyliśmy się jazdy na rowerze. Jedni wcześniej, inni później, ale wszyscy zaczynaliśmy z podobnymi... »

Styl życia >> jazda na monocyklu


Pół roweru i jazda na całego

Z Łukaszem Chornikowskim, który jeździ na monocyklu zarówno na co dzień, jak i na maratony oraz wakacje z plecakiem, rozmawia Jakub Terakowski
Na głównej drodze nie zawsze jest asfalt

Dlaczego jeździsz takim cudem?
– Znajomy moich przyjaciół, kompletując kuglarskie wyposażenie, kupił sobie monocykl i bardzo przejęty opowiadał o tym wszem i wobec.

Kuglarskie?

– Tak, wynosił na trawnik maczugi do żonglowania i uczył dzieciaki z osiedla. Monocykl też był dziecięcy. Spróbowałem się przejechać. Nie udało mi się ani wsiąść, ani ruszyć z miejsca.

Mimo że był dziecięcy?

– Na większym też za pierwszym razem poniósłbym klęskę, ale byłoby mi ciut łatwiej. Wróciłem do domu, lecz myśl o monocyklu nie dawała mi spokoju. Zacząłem przeglądać internet, wciągnęło mnie. Poszedłem do sklepu żonglerskiego, kupiłem najprostszy model, zacząłem ćwiczyć.

Jak?

– Najpierw w domu, trzymając się futryny, potem przed blokiem, korzystając z poręczy. Po kilku dniach udało mi się oderwać od niej.

Dopiero po kilku dniach?

– W instrukcji napisano, że jeżeli opanowałem już sztukę siedzenia na monocyklu i nie spadam, podpierając się, to po kolejnych sześciu godzinach treningu mam szansę przejechać pierwszy metr. Nie okazałem się zdolniejszy... (śmiech). Należy ćwiczyć do skutku, puszczać się, spadać, wsiadać, i tak w kółko. Nie wolno się zniechęcać. Monocykl wymaga cierpliwości, na opanowanie go potrzeba czasu, nie można się spieszyć. Nie ma szans, aby nawet najlepszy kolarz wsiadł po raz pierwszy na monocykl i – jak gdyby nigdy nic – ruszył z miejsca.

Przypłaciłeś tę naukę setką siniaków i guzów?

– Nie, ponieważ w instrukcji napisano również, że spadając z monocykla, należy przede wszystkim martwić się o siebie, bo pojazd jest prosty i mocny, więc nic mu się nie stanie. I to prawda.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Archiwum Łukasza Chornikowskiego