okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2013 >> Krok po kroku na wschód

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Korespondencja >> Ałtaj


Krok po kroku na wschód

Michał Sitarz
Ciężar rzeczywistości przygniótł wielu mieszkańców Ałtaju. Aż żal patrzeć, jak wielkie spustoszenie sieje alkohol wśród jego mieszkańców

Jestem spragniony przemierzania wielkich, słabo zaludnionych przestrzeni. Nie mogę się już doczekać ucieczki od cywilizacji – od hałasu, pośpiechu, wszechobecnej sieci. Mam nadzieję, że prawie dwa miesiące, spędzone w bezkresnej przestrzeni, pozwolą mi osiągnąć stan psychiczny właściwie niedostępny już dla współczesnego, cywilizowanego człowieka. Jestem ciekaw, czy dowiem się czegoś nowego o sobie, czy czymś siebie zaskoczę, do jakich wniosków dojdę.

Tak się jakoś poskładało, że tegoroczna podróż jest całkiem logiczną kontynuacją naszych dwóch poprzednich wypraw. Rok 2011 – Gruzja, Armenia i cudowny Kaukaz. 2012 – Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan, czas przygód w rejonie Pamiru i Tien-szanu. No i mamy rok 2013 – lądujemy o krok dalej na wschód, ponowne w byłym ZSRR. Tym razem chcemy zobaczyć, jak to jest w rejonie potężnego Ałtaju.
Wiemy niewiele. Niewiele ponad to, że wylądujemy w Nowosybirsku i będziemy zmierzali na południe, przez rosyjską część Ałtaju. Taki ogólny zarys nam wystarczy, nie ma co planować bardziej szczegółowo, przecież i tak potencjalny plan prawdopodobnie zmieni się radykalnie, zakręci o 180 stopni na skutek jakiegoś pojedynczego spotkania, rad przypadkowego wędrowca, wskazówek autochtonów. Ruszajmy zatem ku nowej przygodzie, na spotkanie z nieznanym…
Aż do dnia wylotu nie jesteśmy świadomi, że – mimo zakupienia biletu lotniczego – powinniśmy liczyć się z tym, że może zabraknąć dla nas… miejsca w samolocie. Okazuje się, że na lot do Moskwy nie wszyscy się załapią. Nie, nie chodzi tu o jedną czy dwie osoby, lecz o osób trzynaście! Nas ten problem na szczęście nie dotyczy, w punkcie odprawy bagażu jesteśmy pierwsi. Wylot opóźnia się o niemal godzinę, co komplikuje naszą podróż już na samym początku.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Sitarz