okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2010 >> Wzdłuż Wisły od gór aż po Bałtyk

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

W cztery oczy >> Grażyna Staniszewska


Wzdłuż Wisły od gór aż po Bałtyk

Z Grażyną Staniszewską, z zamiłowania cyklistką, z zawodu politykiem, inicjatorką wytyczenia Wiślanej Trasy Rowerowej, rozmawia Jakub Terakowsk
Rajd Wisły na mecie

Od dawna marzę o przejechaniu na rowerze całej Polski wzdłuż Wisły – od jej źródeł do ujścia. I gdziekolwiek szukam informacji, przygotowując się do tej wyprawy, zawsze trafiam na Panią i projekt Wiślanej Trasy Rowerowej...
To Pani dzieło?

– WTR to niemal moja porażka. Wszyscy mówią, że to świetny pomysł, ale nie ma nikogo wystarczająco mocnego, aby tę inicjatywę popychać do przodu. Cała moja nadzieja teraz w Bronisławie Komorowskim, którego rok temu, zanim jeszcze zrezygnowałam z ponownego kandydowania do Parlamentu Europejskiego, poprosiłam, aby został przewodniczącym Honorowego Komitetu Budowy Wiślanej Trasy Rowerowej. Zgodził się, a był wówczas nie tylko marszałkiem Sejmu, lecz również prezesem Ligi Morskiej i Rzecznej. Jeszcze 10-15 lat temu organizował spływy Wisłą, więc rzekę zna i wie, co trzeba, o jej problemach. W Sejmie odbyły się dwa lub trzy spotkania, zorganizowane przez Bronisława Komorowskiego, na które zostali zaproszeni marszałkowie wszystkich województw, przez które prowadzi WTR. Liczyliśmy na to, że nasi goście zobowiążą się do wykonania konkretnych zadań.

Nie udało się?

– Niestety, nie. Większość marszałków nie zaangażowała się wystarczająco w ten projekt. Mam jednak nadzieję, że teraz Kancelarii Prezydenta RP nikt nie odmówi.

A co marszałkowie powinni zrobić?

– Po pierwsze, na razie nie ma w Polsce jednego podmiotu, który mógłby samodzielnie udźwignąć ciężar budowy WTR. Od czasu do czasu zgłaszają się do mnie różne organizacje pozarządowe, deklarujące gotowość poprowadzenia tej trasy, i chociaż doceniam ich dobrą wolę, muszę jednak stwierdzić, że sam entuzjazm nie wystarczy. Żadna organizacja społeczna nie udźwignie tego tematu, gdyż nie będzie w stanie ani przeprowadzić budowy, współpracując z setkami gmin, ani na bieżąco dbać o utrzymanie trasy.

Kto zatem udźwignie ten temat?

– Najlepiej byłoby, gdyby koordynatorem zostało jedno z ministerstw. Niestety, żadne się nie zgodziło – ani Ministerstwo Sportu i Turystyki, ani Gospodarki, ani Rozwoju Regionalnego.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Archiwum Grażyny Staniszewskiej