okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2010 >> Dwa ufoludki na dziwnych pojazdach

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> rowerem poziomym po Sardynii


Dwa ufoludki na dziwnych pojazdach

Lucyna Czajkowska
W górach. W oddali widać miasteczka Aritzo i Tonara

– Obiecuję ci, Igor, że tym razem pojeżdżę. Pamiętam, co było ostatnio na Krymie, dlatego teraz przygotuję się kondycyjnie – taką obietnicę złożyłam mężowi. Przez trzy dni oswajałam się z rowerem poziomym, z dolnym sterowaniem, aż w końcu siedzieliśmy w samochodzie i jechaliśmy do Livorno, by wyruszyć stamtąd na podbój Korsyki i Sardynii.

Nasze obawy budził nie tylko mój brak przygotowania, ale też leżące z tyłu samochodu rowery poziome. Czy będziemy je prowadzić pod każdą górkę? Igor na swojej poziomce zdążył już przejechać kilkaset kilometrów i wystartować w dwóch maratonach MTB, a moja została złożona dziesięć godzin przed wyjazdem.
Po dziesięciu dniach pobytu na Korsyce stajemy na włoskiej Sardynii. Wyjeżdżamy z Santa Teresa di Gallura, kierując się na Sassari. Jakoś mi dzisiaj gorąco. Igor uświadamia mi, że jeszcze nie posmarowałam się kremem z filtrem UV.
Przez 20 kilometrów nic niepokojącego się nie dzieje, widać tylko śmieci przy drodze. Gdyby nie to, że jest zielono i czasami między drzewami prześwituje niebieski kolor morza, pomyślałabym, że pedałujemy po Krymie stepowym. Droga prosta, nic nie ma dookoła, słońce grzeje niemiłosiernie, a ja czuję, że jestem nieźle poparzona.
Na kemping Valledoria dojeżdżamy po godzinie 20, ale dla przesympatycznych dziewczyn w recepcji nie stanowi to najmniejszego problemu, by nas zameldować. Dzisiaj moim najlepszym przyjacielem okazuje się pianka na oparzenia.
Na szczęście rano czuję się całkiem nieźle. Wyjeżdżamy przy zachmurzonym niebie i lekkim wietrze. Planowaliśmy wjechać bardziej w głąb lądu. Jednak, by nie walczyć z wiatrem, Igor wybiera drogę wzdłuż plaż. Wiatr jest tak silny, że usiłuje za nas prowadzić rowery. Wieje nam prosto w twarz i jest tak porywisty, że po płaskim jedziemy z maksymalną prędkością dziesięciu kilometrów na godzinę. Oczywiście, żadne z nas nie jest tym uszczęśliwione. Igor jest zły, ja klnę jak szewc i zarzekam się, że wiatr nie zmusi mnie, by się poddać. Dzisiaj ujawnia się zaleta rowerów poziomych, a mianowicie mały opór stawiany wiatrowi. Na zwyczajnych rowerach nie bylibyśmy w stanie ujechać w tym wietrze nawet kilku kilometrów.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Igor Czajkowski
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164