okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2010 >> Podniebne wspinanie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Beskid Żywiecki – Romanka


Podniebne wspinanie

Tomasz Dębiec
Przejazd przez Halę Pawlusią

Beskid Żywiecki to moje ulubione, karpackie pasmo. Nie jest kojarzone z dzikością jak Bieszczady czy Beskid Niski, ale można znaleźć tu sporo zakątków, które potrafią zaskoczyć nietuzinkowym krajobrazem i spokojem, jakiego nikt by się tu nie spodziewał.

Z pewnością jednym z ciekawszych miejsc w tych górach są okolice Romanki. To szczyt o sporej, jak na polskie warunki, wysokości, wyrastający 1366 metrów nad poziomem morza. Przypomnę, że jest to więcej niż mierzą najwyższe szczyty Beskidu Śląskiego, Gorców, Pienin czy wspomnianych wcześniej Bieszczadów. Mimo takiego podniebnego usytuowania, wierzchołek Romanki jest stosunkowo łatwo dostępny dla rowerzystów. Nie obejdzie się wprawdzie bez zsiadania z roweru, ale zważywszy na wysokość, na jaką się wdrapujemy oraz w jak dziki teren się udajemy, fragment pieszy z rowerem pod pachą będzie naprawdę niewielki.
Udając się na Romankę od strony Rysianki, bo tak jest najwygodniej, mijamy Halę Pawlusią i Łyśniowską. To właśnie te wielkie, górskie łąki stanowią o malowniczości okolicy. Po pierwsze, same dodają niewątpliwego uroku górom, a po drugie, umożliwiają podziwianie dalekich widoków.
Żółty szlak prowadzący grzbietem Romanki to malownicza, wąska ścieżka. Spora wysokość powoduje, że wkraczamy tu w piętro roślinne, nazywane reglem górnym, gdzie występują naturalne bory świerkowe. Po ilości uschniętych drzew widać, że problemy zdrowotne lasów w Beskidach nie ominęły i tej okolicy. Na szczycie Romanki nie usuwano jednak chorych drzew, ale pozwolono przyrodzie rządzić się swoimi prawami. Klimat odradzającego się lasu i przejazd ścieżyną, wijącą się wśród paproci, kamieni i starych pni świerków, warte są wysiłku włożonego w podjazd na Romankę.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Tomasz Dębiec