okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2010 >> Tam, gdzie Hitler zajął Czechosłowację

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Broumovskie Skały i okolice


Tam, gdzie Hitler zajął Czechosłowację

Marek Zgaiński
Jedyny kawałek prostej drogi w Broumovskich Skałach

Teplice nad Metují to małe, górskie miasteczko, leżące kilkanaście kilometrów od granicy z Polską. Raz do roku, pod koniec sierpnia, pojawiają się tu tłumy z okazji Międzynarodowego Festiwalu Filmów Górskich, a poza tym nawet w środku sezonu panują tu spokój i cisza. Aż dziw, bo w okolicy roi się od atrakcji turystycznych.

Najsłynniejszą atrakcją jest oddalone o pięć kilometrów skalne miasto w Adršpachu. Długi rząd autokarów na parkingu przed wejściem świadczy o tym, że Adršpaskie Skały są stałym punktem zwiedzania objazdowych wycieczek po Republice Czeskiej. Miejsce jedyne w swoim rodzaju – kto zna nasz Szczeliniec czy Błędne Skały, może to sobie wyobrazić, ale powiększając skalę parokrotnie. Niestety, skalne miasto jest regularnie zadeptywane przez tłumy turystów w klapkach i turystek i nie da się tam jeździć na rowerze. Podobnie w mniej popularnych, ale również turystycznie eksploatowanych Skałach Teplickich. Za to Broumovské stěny, leżące piętnaście kilometrów na południowy wschód, pozostały dzikie i niedostępne. I można tam wjechać rowerem. Właśnie wycieczka do tego miejsca była naszym głównym celem, ale jak wspomniałem, w okolicy roi się też od innych atrakcji.
Wyruszamy z kempingu Kamenec w Teplicach (przyzwoity, czeski standard i umiarkowane ceny) w stronę Adršpachu. Droga wije się w dolinie Metují, więc jest po płaskim i przyjemność jazdy psują tylko mijające nas masowo samochody i autobusy. W porównaniu z wyludnionymi Teplicami w Adršpachu tętni kolorowe życie. Przez moment nawet wpadamy w jego wir i z prądem docieramy do wejścia do skalnego miasta. Jednak rezygnujemy z dwugodzinnego, pieszego spaceru, bo przy innej okazji miasto już zwiedziliśmy, a mamy pilniejsze sprawy i czas nas goni. Kto jednak nie widział, powinien koniecznie zobaczyć i nie zrażać się tym, że zwiedzanie odbywa się wężykiem i nie pozostaje ani skrawek wolnego i spokojnego miejsca, z którego urok kilkunastometrowych, skalnych ścian można podziwiać.
Jedziemy do Chełmska Śląskiego – miasteczka, o którym słyszeliśmy, że jest cudowne. Wiara w tę cudowność pozwala nam pokonać pięciokilometrowy podjazd górską drogą.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marek Zgaiński