okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2010 >> W górach jest wszystko co kocham

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Przełęcze Wyżna i Wyżniańska


W górach jest wszystko co kocham

Michał Książkiewicz
Z serpentyn szosy prowadzącej na Przełęcz Wyżną od strony Brzegów Górnych rozpościera się widok na Połoninę Caryńską

Na pożegnanie lata polecam wycieczkę na przełęcz Wyżniańską, czyli najdalej na południe wysuniętą polską przełęcz z drogą dopuszczoną do ruchu drogowego. W zasadzie proponuję na raz dwie przełęcze, bo specyfika drogi jest taka, że opłaca się wjechać na obie.

Przełęcze te położone są na tak zwanej Wielkiej Obwodnicy Bieszczadzkiej, która jest głównym ciągiem komunikacyjnym w Bieszczadach. Biegnie ona z Leska na południe przez Jabłońską Górę do Cisnej, a stamtąd na wschód przez trzy przełęcze: Przysłup, Wyżną i Wyżniańską do Ustrzyk Górnych, po czym zakręca ku północy i przez grzbiet Ostrego oraz przełęcz Żłobek doprowadza do Ustrzyk Dolnych. W Hoczwi odgałęzia się od niej pagórkowata Mała Obwodnica Bieszczadzka, która prowadzi dookoła Jeziora Solińskiego przez Polańczyk i Wołkowyję, a następnie przez Polanę do Czarnej, gdzie ponownie łączy się z wielką obwodnicą. Sieć głównych dróg uzupełnia szosa z Zagórza do Komańczy, nazywana zwyczajowo „drogą karpacką”. Jest to dość mylne pojęcie, bo podobną nazwę
– karpacka – przypisuje się drodze krajowej numer 28, przecinającej Góry Słonne i biegnącej dalej przez pogórza w kierunku Beskidu Wyspowego.
Podjazd na pierwszą z przełęczy rozpoczynamy w Wetlinie, przy rozstaju dróg na Moczarne, na wysokości 657 metrów n.p.m. (0,0 km). Jedziemy główną szosą w kierunku wschodnim, wkraczając na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Jak na atrakcyjny turystycznie region – zabudowań wzdłuż drogi jest stosunkowo niewiele, dzięki czemu dolina zachowała swój górski, dziki charakter. Po dwóch i pół kilometra mijamy boczną drogę do kempingu „Górna Wetlinka”, ostatniego przyczółka cywilizacji. Do początku drugiej połowy ubiegłego stulecia najwyższe partie górskie Bieszczadów były całkowicie niedostępne dla turystów zmotoryzowanych, a w konsekwencji dla kolarstwa szosowego i rowerzystów w ogóle, bo w tamtych latach nie było jeszcze kolarstwa górskiego w dzisiejszym rozumieniu. W 1955 roku rozpoczęto akcję budowy nowych dróg na wschód i południe od trasy łączącej Sanok z Ustrzykami Dolnymi.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: MICHAŁ WOLFF