okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2010 >> 9/2010 >> Drodzy Czytelnicy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drodzy Czytelnicy


22 września w całej Europie obchodzimy Dzień bez Samochodu, który wpisuje się w – również europejski – Tydzień Zrównoważonego Transportu. Pomysłodawcą Dnia bez Samochodu jest Francja, gdzie po raz pierwszy w 1998 roku zamknięto dla ruchu samochodowego centra największych miast. Mieszkańców zachęcano do korzystania nie tylko z rowerów, ale z szeroko pojętych, alternatywnych środków transportu, a więc metra, autobusów, tramwajów, miejskich pociągów itd.
W Polsce Dzień bez Samochodu obchodzimy od 2002 roku, od początku patronuje mu Ministerstwo Środowiska, okraszając wszelkie towarzyszące mu imprezy logo kampanii. Dwa lata temu do akcji przyłączyły się 84 miasta, a w ubiegłym roku było ich już ponad sto. Wiele wskazuje na to, że i tym razem wynik nie powinien być gorszy.
Jak Polska długa i szeroka gospodarze miast i miasteczek zachęcają mieszkańców, aby przynajmniej na ten jeden dzień w roku zostawili cztery koła w domu. Niestety, w naszym kraju, Dzień bez Samochodu wciąż niewiele różni się od Dnia Dobrej Wiadomości, Dnia Pocałunku czy Dnia Polskiej Niezapominajki… Ot, kolejna, medialna ciekawostka, ubarwiona informacjami, że korki i liczba stłuczek w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu – bez zmian. Jeżdżący na rowerach do pracy czy szkoły jak jeździli, tak jeżdżą i jeździć będą. Co gorsza, poskarżą się na prezydenta wsiadającego w blasku fleszy na rower, że na tym kończy się jego rowerowa aktywność. Wertując relacje z poprzednich lat, zastanawiam się, dlaczego w Dniu bez Samochodu
nie otwiera się nowych dróg rowerowych czy parkingów dla jednośladów? Owszem, kierowcy – bo to do nich adresowany jest ów dzień – mają swoje prezenty. Najczęściej ten jeden raz w roku mogą jeździć za darmo, a konkretnie posługując się dowodem rejestracyjnym, środkami komunikacji miejskiej. Jednak wielu kierowców to także rowerzyści, tyle że bez doświadczenia miejskiego. A co, jeśli rzeczywiście, w imię troski o środowisko i zrównoważony transport, przesiądą się na rowery? Utkną w korku, tym razem rowerowym, bo większość polskich miast wciąż nie posiada pojemnej i precyzyjnie poprowadzonej sieci dróg, którymi rowerzysta bez problemu przejedzie z jednego końca miasta na drugi, nie omijając centrum (dla porównania polecam w numerze relację z Malmö). Może jednak w tym szaleństwie jest metoda. Pokażmy się więc: jest nas wielu, tyle, że na co dzień chowamy się w samochodach. Z wygody? Niekoniecznie. Często z braku możliwości wygodnego dojazdu, ale także niepokojąc się o własne zdrowie i najbliższych. Zachęcam więc kierowców, by wsiedli na rower, choćby na ten jeden dzień, poniekąd we własnym interesie. Więcej rowerzystów to większy nacisk na władze, nowe drogi dla rowerów w przyszłości, mniej kierowców za kółkiem, czyli mniejsze korki…
Pozostając przy temacie rowerów w miastach, trochę z przekory, za to nawiązując bezpośrednio do wrześniowych łamów, chciałam Was, drodzy Czytelnicy, namówić na jeszcze jeden eksperyment i chwilę refleksji: wejście w skórę już nie kierowcy samochodu osobowego, ale miejskiego autobusu, długaśnego TIR-a, w skórę pieszego, dozorcy, strażnika miejskiego. Poczujecie przez moment, że kij ma dwa końce, że kierowca autobusu nie jest złośliwym draniem, niewidzącym rowerzysty na przystanku, a TIR-owiec mordercą kolekcjonującym siodełka. Pieszy też nie wchodzi pod koła, bo lubi, a dozorca ma prawo się poskarżyć  na źle zaparkowany rower. W Europejskim Tygodniu Zrównoważonego Transportu bądźmy dla siebie zrównoważeni, nie tylko w wyborze środka komunikacji, ale także w zachowaniu wobec siebie. Tylko ten jeden tydzień w roku.

Zapraszam do lektury

Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna



 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164