okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2010 >> Dom numer 11

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na rozgrzewkę >> Głogowiec i okolice – Sanktuarium Urodzin i Chrztu św. Faustyny


Dom numer 11

Sławomir Bajew
Kościół pod wezwaniem świętego Kazimierza w Świnicach Warckich

Pomysł na tę rowerową wycieczkę dojrzewał we mnie ponad 30 lat.
Wino w takim wieku to już nie lada gratka. Wycieczka, co prawda, nie uderzyła mi do głowy, ale jej smak można porównać do szlachetnego, starego trunku.


Jako kilkunastoletni chłopiec odwiedziłem krakowskie Łagiewniki, gdzie w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia pierwszy raz w życiu zetknąłem się z postacią siostry Faustyny Kowalskiej – apostołki miłosierdzia. Nastrój tamtej chwili pamiętam doskonale, choć przesłanie dzisiejszej świętej (wtedy trwał jeszcze poprzedzający beatyfikację i kanonizację proces informacyjny) było dla mnie wówczas niezrozumiałe. Boże miłosierdzie to nie jest coś, czym szczególnie fascynowaliby się dorastający chłopcy. Czas spędzony przed grobem siostry Faustyny i przed obrazem Jezusa Miłosiernego utkwił jednak w mojej pamięci i kiedy papież Jan Paweł II najpierw w 1993 roku beatyfikował, a później w 2000 roku kanonizował siostrę Faustynę, jak żywe stawały przed moimi oczyma tamte chwile sprzed wielu lat. W 1994 roku powstał film fabularny nakręcony na podstawie „Dzienniczka” siostry Faustyny przez Jerzego Łukaszewicza. Film obejrzałem kilka razy, ale dopiero niedawno poczułem, że jestem gotowy zmierzyć się z tekstami autorstwa świętej – „Dzienniczek – Miłosierdzie Boże w duszy mojej”, dziś uważany jest za arcydzieło europejskiej literatury mistycznej. To, co przeczytałem, uderzyło mnie prostotą i trafnością, niespotykaną mądrością i przenikliwością, pokorą, prawdą. Pomyślałem, to niewiarygodne, że autorka tych słów skończyła niespełna trzy klasy szkoły powszechnej. Nieprzystawalność treści pism świętej do jej wykształcenia zainspirowała mnie do odwiedzenia miejsca jej narodzin, poznania bliżej ziemi, z której się wywodzi.
Wieś Głogowiec – bo tu 25 sierpnia 1905 roku przyszła na świat Helena Kowalska, trzecie z dziesięciorga dzieci Marianny i Stanisława Kowalskich – leży na pograniczu dzisiejszej Wielkopolski i województwa łódzkiego w powiecie łęczyckim. Do dziś kończy się tu droga, a do najbliższych Głogowcowi Świnic Warckich są dwa kilometry.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Sławomir Bajew