okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2010 >> 7/2010 >> Sport hartuje na całe życie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

W cztery oczy >> Lech Piasecki


Sport hartuje na całe życie

Z Lechem Piaseckim, nie tylko o kolarstwie, rozmawia Piotr Kurek
Lech Piasecki podczas indywidualnej jazdy na czas. Giro d'Italia, rok 1988

Wiosną 1991 roku z powodu kontuzji i wyczerpania organizmu, w wieku zaledwie 29 lat, kończy Pan karierę kolarską i odkłada rower na bok. Na jak długo?
– Na niewiele ponad rok. To był przeskok – z wyczynu do bezruchu. Czułem, że to właściwy moment. Już nie musiałem o poranku zrywać się na codzienny trening, pilnować tego, by o wyznaczonej godzinie rozpocząć pedałowanie. Do roweru wróciłem, ale już od rekreacyjnej strony.

A czy pamięta Pan swój pierwszy wyścig na rowerze?

– Jak mógłbym zapomnieć… Było to tydzień po tym, jak w 1976 roku, jako czternastolatek, zapisałem się do klubu sportowego Orlęta Myślibórz. Zawody kolarskie odbywały się właśnie w Myśliborzu. Uciekłem rywalom zaraz po starcie. Jechałem po zwycięstwo, ale jako niedoświadczony adept kolarstwa i dopadł mnie atak kolki, więc zająłem wówczas czwarte albo piąte miejsce.

Marzył Pan wówczas, aby wystartować w Wyścigu Pokoju?

– Z dzieciństwa pamiętam kolarzy przejeżdżających przez Lipiany, bo trasa Wyścigu Pokoju wielokrotnie prowadziła przez moją, rodzinną miejscowość. Wówczas tym wyścigiem fascynowali się wszyscy. Także mój ojciec Stefan, wielki fan boksu i kolarstwa, brat Piotr, z którymi wspólnie ze wzniesienia za Lipianami obserwowałem kolorowy peleton. Wtedy zapragnąłem być kolarzem, takim jak Ryszard Szurkowski. Oczywiście, gdy tylko zacząłem się ścigać na poważnie, zamarzyłem o starcie w Wyścigu Pokoju. Podobnie jak dziś w Tour de Pologne, wówczas mogło wystartować w nim zaledwie kilku Polaków. Ja go wygrałem w 1985 roku, prowadząc od pierwszego etapu do końca Wyścigu Pokoju.

Pana przygoda z rowerem trwała od 1976 do 1991 roku. Jak mógłby Pan podsumować te lata?

– Wygrałem wiele wyścigów. Dziś jestem pewien, że sport prowadził mnie w dobrym kierunku. Każdy, kto  otarł się o największy wyczyn i utrzymywał ten poziom przez lata, zahartował się na całe życie.

A okres od 1986 do 1991 roku, kiedy ścigał się Pan we włoskich grupach zawodowych?

– Rok 1985 był czasem moich największych sukcesów jako kolarza-amatora. Jesienią tego roku podpisałem kontrakt z włoską grupą Del Tongo/Colnago. Zostałem rzucony na głęboką wodę...

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: ARCHIWUM LECHA PIASECKIEGO
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164