okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2010 >> Rower pasuje tu jak ulał

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Bornholm


Rower pasuje tu jak ulał

Piotr Sudoł
Największy na wyspie kościół rotundowy w Østerlars

Granitowe skały, sosnowe lasy, piaszczyste wydmy, głazy polodowcowe, torfowiska, moreny, szerokie plaże, jeziora, urwiste klify, wrzosowiska, wodospady, cisza, spokój i jak wynika ze statystyk: „liczba godzin słonecznych – ponad 300 miesięcznie, w okresie od maja do sierpnia”. Perła Bałtyku. Wyspa Bornholm.

Mieliśmy kilka dni wolnego, nasze rowery jakoś tak patrzyły na nas z wyrzutem... Tęskniły za jakąś porządną wyprawą. Razem z Izą postanowiliśmy odpocząć na Bornholmie. Wiedzieliśmy, że ta duńska wyspa ma w obwodzie 105 kilometrów i sieć dobrze przygotowanych dróg rowerowych. Nie wiedzieliśmy, że wybieramy się do rowerowego raju i że cztery dni to za mało na zwiedzanie wyspy, którą można objechać dookoła w... cztery godziny.
Trasę ze Szczecina do Sassnitz pokonaliśmy samochodem zdecydowanie za wolno. Zawsze to samo. Całe życie w niedoczasie. Wiecznie spóźnieni. Tym razem nie wyliczyliśmy czasu, który zajął nam odbiór zamówionych przyczepek. Po drodze, wczesnym rankiem, jadąc już do Niemiec, mieliśmy je tylko odebrać od firmy spedycyjnej. Oczywiście, okazało się, że samochód dostawczy spedytora też już jedzie... Efektem tej komplikacji był paniczny wyścig z parkingu do promu. Wykonaliśmy ponadkilometrowy bieg synchroniczny w wersji rower w prawej ręce, karton z przyczepką w lewej i bagaże dyndające po obu stronach kierownicy. No, ale na prom się nie spóźniliśmy. Szczęśliwie, bo następny miał być dopiero za cztery dni.
Prom oprócz nas wiózł jeszcze kilkadziesiąt samochodów, które zaparkowane na dolnym pokładzie dzielnie towarzyszyły nam podczas skręcania nowych przyczepek i pakowania bagażu do sakw. Pół rejsu pachniało tawotem, za to drugie pół, już na górnym pokładzie, pachniało świeżą, morską bryzą. Szczęśliwi, gotowi na spotkanie z przygodą wyjechaliśmy z gardzieli promu dumnie na trzech kołach i z trzepocącymi chorągiewkami. Rønne – stolica wyspy powitała nas słońcem i ciszą.
Bornholm zamieszkuje łącznie około 50 000 Duńczyków, w samym Rønne, największej aglomeracji na wyspie, żyje 14 000 osób. Jednak rekonesans po mieście nie potwierdzał tych liczb. Było pusto i cicho.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Izabela Konczita Gmitrowicz, Piotr Sudoł