okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2010 >> 6/2010 >> Pożyteczna piątka

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Luz na korbach


Pożyteczna piątka

Marek Zgaiński

Znawcy rynku paliw wyrokują, że w czasie wakacji litr popularnej benzyny żółtej będzie kosztował ponad pięć złotych. Dla wszystkich kierowców to z pewnością smutna wiadomość, ale ja się cieszę, chociaż używam też samochodu. Przekroczenie magicznej cyfry pięć spowoduje, oczywiście, panikę i w efekcie spora cześć społeczeństwa zmotoryzowanych poszpera w portfelu i dojdzie do wniosku, że za drogo i nie opłaca się autem jeździć. I niemała część z pewnością, aby zaoszczędzić, wybierze alternatywne sposoby przemieszczania się. A z tej części jakiś ułamek wybierze rower. Podam przykładową kalkulację. Pokonanie dystansu stu kilometrów będzie kosztować około 40 złotych. I zajmie średnio prawie dwie i pół godziny. Ta sama droga przebyta na rowerze nie będzie kosztować nic, a zajmie około pięć godzin jazdy non stop po równym podłożu. Jak się podliczy, to wyjdzie, że rower jest lepszy. A skoro tak, to dlaczego zamiast jechać nad morze czy w góry zapakowanym po sufit samochodem, nie pojechać tam, zabierając tylko rzeczy niezbędne, właśnie na rowerze? Jeśli się tego nigdy wcześniej nie robiło, to żaden problem. Wystarczy poczytać zamieszczane na łamach „Rowertouru” opowieści ludzi, którzy tak zrobili, by nabrać pewności, że się uda. A potem skalkulować koszty i zobaczyć, że bicyklem jest taniej i do tego ciekawiej. Gdy jednak ktoś nie planuje wakacji, to z czystej kalkulacji wyjdzie mu, że taniej i szybciej będzie dojeżdżać do pracy rowerem niż samochodem. Ktoś, kto jeszcze nie ma roweru, może przeliczyć, że taniej mu będzie kupić bicykl niż płacić za taksówki…
Cieszę się, że z przyczyny ekonomicznej powiększy się grono rowerzystów. I z uwagą śledzę ceny baryłki ropy, bo gdy cena benzyny skoczy do dziesięciu złotych, będzie nas jeszcze więcej.