okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2010 >> Gdzie niewidomi odzyskują wzrok, a niemi zaczynają mówić

nowości

Gravelowe buty

Mamy już gravelowe opony, ramy, torby, koła, hamulce, widelce, gravelowe stroje i należy tylko wypatrywać gravelowych bidonów i... »

Kawa dla kolarzy

Czy są wśród nas prawdziwi kawosze? Nie mam najmniejszych wątpliwości – w końcu, gdy w czasie rowerowego spotkania padnie temat... »

System antykapciowy

Schwalbe zaprezentowało kolejny system zastępujący dętki, czyli Urban Airless System. Dzięki specjalnej, termokurczliwej, poliuretanowej... »

Torba na rower

Tym razem prezentujemy nieco inną torbę – Accent wprowadził do sprzedaży niedrogi pokrowiec, który przyda się, kiedy rower musi... »

poradniki

Z bagażem na plecach lub… biodrach

Lekki, wszechstronny i wygodny. Właśnie taki powinien być dobry plecak rowerowy. Jeszcze lepiej, jeśli nie odczujecie jego obecności na... »

Na szlaku >> Beneluks – śladami sanktuariów maryjnych


Gdzie niewidomi odzyskują wzrok, a niemi zaczynają mówić

Janusz Danak
Na tarasie widokowym nieopodal katedry w Luksemburgu

Podróżowanie dla samego podróżowania nie ma dla mnie większego sensu. Dopiero właściwy cel wyprawy stanowi pewną wartość, którą jest rowerowe pielgrzymowanie.

Tym razem wybrałem się szlakiem sanktuariów maryjnych w krajach Beneluksu. Po raz kolejny przekonałem się, że nie ma państwa ani regionu, w którym nie byłoby sanktuarium maryjnego ani miasta, w którym nie znaleźlibyśmy kościoła pod wezwaniem Matki Bożej.
Czternaście lat temu rozpocząłem odwiedzanie miejsc, gdzie znajdują się koronowane wizerunki matki Chrystusa. Po kilku latach podróżowania osiągnąłem zamierzony cel – dotarłem do pierwszych stu koronowanych wizerunków maryjnych, znajdujących się w Polsce, ale wciąż było mi mało… Wtedy wyznaczyłem sobie kurs na Europę. Pojechałem zobaczyć ośrodki maryjne w takich miastach jak: Grodno, Wilno, Szasztin (Šaštin), Mariazell, Przybram (Příbram), Loreto, Rzym, Lourdes, Saragossa, Santiago de Compostela i Fatima, ale nadal czułem niedosyt.
Latem 2009 roku z Wrocławia wyruszyłem do najważniejszych sanktuariów krajów Beneluksu oraz jednego bardzo popularnego sanktuarium niemieckiego w Kevelaer. Wyjazd z Wrocławia nie był przypadkowy. Zazwyczaj rowerem wyruszam z miejsca, do którego dojechałem już kiedyś z mojego rodzinnego Rzeszowa. Do wypraw nie przygotowuję się miesiącami, intensywnie trenując. W moim wypadku najważniejsze jest psychiczne nastawienie, a kondycji nabieram dopiero podczas podróży. Podczas ubiegłorocznego wyjazdu towarzyszył mi kolega z Warszawy – Władysław Porczyk.
Ze stolicy Dolnego Śląska wyjeżdżamy późnym popołudniem. Noc spędzamy w Legnicy, a rankiem marszrutę wyznaczamy sobie na południowy zachód. Słoneczna pogoda sprzyja opalaniu odkrytych części ciała, podczas gdy my intensywnie pedałujemy.
Przed snem analizuję miniony, drugi dzień wyprawy. Przez zamknięte oczy widzę czarujący zamek Czocha, jeden z najpiękniejszych w Polsce, usytuowany nad rozległymi wodami Zalewu Leśniańskiego. Drugi obrazek to dwie wieże wpisane w grube mury obronne, otaczające Lwówek Śląski. Zanim zapadł zmrok, dojechaliśmy na kemping po polskiej stronie Zgorzelca.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Janusz Danak