okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2010 >> Po głazach… jak telewizory

nowości

Widelec na opak

RST powraca do produkcji amortyzatorów typu upside-down, w których golenie dolne wsuwają się w górne. Jest to rozwiązanie,... »

Bikepacking z Crosso

Na razie ostrożnie, ale marka Crosso pojawia się w światku bikepackersów za sprawą kolekcji Zipper, na którą jak do tej pory... »

Extrawheel nowej generacji

Extrawheel to znana nie tylko polskim podróżnikom rowerowym nasza rodzima firma oferująca unikalną, jednokołową przyczepkę rowerową. Od... »

Powrót kosmitów

Topeak zaprezentował kolejne wcielenie swojego najbardziej wszechstronnego multitoola. ALiEN™ S (ang. obcy) posiada aż 31 funkcji, więc... »

Bycze manetki

Shimano Metrea, czyli topowa grupa osprzętu przeznaczona dla cyklistów miejskich i cykloturystów ma w swojej kolekcji wiele ciekawych... »

poradniki

Nie trać głowy

Niespełna trzy centymetry. Taką w przybliżeniu mają grubość ścianki większości rowerowych kasków. Tak niewiele i aż tyle chroni... »

Na szlaku >> Góry Izerskie


Po głazach… jak telewizory

Tomasz Dębiec
Czeski singletrack prowadzi na ogół lasem, ale spotkać można też polanki z ładnym widokiem na okolice

Izery, jak popularnie nazywa się to sudeckie pasmo, to najdalej wysunięte na zachód góry w Polsce. Wyjazd w zakątek, którego wcześniej nie widziałem na oczy, wydaje się przez to jeszcze bardziej atrakcyjny. Wszak, kto nie lubi „naj”?

Tym razem planowanie weekendu ograniczyliśmy do wytyczenia trasy samochodowej do Czerniawy Zdroju – niedaleko Świeradowa Zdroju – miasteczka, które leży w sercu Gór Izerskich. Tam byliśmy umówieni z Michałem, który w tej okolicy zna każdą wartą przejechania ścieżkę. W Izerach organizował jedną z edycji zawodów EMTB Enduro Trophy, obiecał więc pokazać nam fragment trasy.
Niestety, wciąż krótki dzień nie nastrajał nas zbyt bojowo. Chcieliśmy zobaczyć możliwie dużo przy jak najmniejszym nakładzie sił. Michał nakreślił nam wizję dzisiejszej wycieczki, zachwalając potencjał i różnorodność okolicy, w której mieszka. Plan z grubsza wyglądał tak: najpierw jedziemy za granicę, czyli do Czech, gdzie trochę popedałujemy po dopiero wytyczonych, a ściślej, wybudowanych singletrackach. Później przyjdzie czas na ostrzejszą jazdę po tradycyjnych już szlakach w polskiej części Gór Izerskich.
Od pierwszych machnięć korbą wiedziałem, że nasz przewodnik nie da nam dzisiaj za dużo wytchnienia. Kiedy przyznał, że ma za sobą starty w licznych zawodach rowerowych, tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. Żeby nie było nudno, do pierwszego celu wędrówki, czyli wspomnianych wyżej singletracków, pojechaliśmy leśnymi duktami.
Budowanie wąskich, pełnych zakrętów i hopek ścieżek rowerowych, przeznaczonych dla rowerzystów górskich jest bardzo popularne w USA czy na zachodzie Europy. Od Michała dowiedzieliśmy się, że singletracki zaczną powstawać również w Polsce, a pierwszym miejscem, w którym będzie można je spotkać, staną się właśnie Góry Izerskie. Czeski singletrack, który biegnie w okolicach Smreka, to dopiero początek tej rowerowej inwestycji.
Zaczynamy jazdę! Ścieżka wciąż jest nowa i wyraźnie odcina się swoim jasnożółtym kolorem od reszty otoczenia. Powierzchnia singletracka jest bardzo gładka, bo wysypana specjalnym żwirem, ale nie pozwala na odpoczynek nawet przez chwilę.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Tomasz Dębiec