okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 5/2010 >> 5/2010 >> Jak testowałem kolarzówkę Eddy’ego Merckksa

nowości

Domowe wyścigi

Pogoda tej wiosny nas nie rozpieszcza, więc jeśli nie lubicie moknąć na rowerowej wyprawie, w oczekiwaniu na piękną aurę można zająć się... »

Butelka wielofunkcyjna

Na jednej z platform służących do zbierania pieniędzy na realizację ciekawych projektów zaprezentowano interesujący projekt butelki.... »

Ciepło i wygodnie

Damska koszulka termiczna marki Bontrager została wykonana z miękkiej, elastycznej i lekkiej tkaniny Profila Thermal. Zamek sięga do połowy... »

Grafen w oponie?

Grafen to rewolucyjny materiał pochodzący z grafitu i wykazujący niesamowite właściwości. Jest to jednoatomowej grubości struktura cząstek... »

E-sakwa?

Ortlieb nie zamierza przegapić e-bike'owego szaleństwa, więc zaprezentował sakwę do rowerów elektrycznych! Na szczęście sakwa nie ma... »

Shimano do gravela

Japoński producent właśnie przygotowuje pierwszą partię osprzętu zupełnie nowej grupy. GRX została opracowana z myślą o rowerach... »

poradniki

Pod napięciem

Szmer elektrycznego silnika przenosi nas w zupełnie inny wymiar rowerowej przygody. Od teraz wszystko jest jakby inne. Podjazdy bardziej płaskie, a... »

Na rozgrzewkę >> okolice Poznania


Jak testowałem kolarzówkę Eddy’ego Merckksa

Marek Zgaiński
Dwór w Skrzynkach

Postanowiłem przetestować kolarzówkę, sygnowaną przez Eddy’ego Merckksa, której posiadaczem stałem się zupełnie przypadkowo i którą pieczołowicie zrekonstruowałem. Wybrałem się więc na przejażdżkę po drogach Wielkopolski, gdzie czekały na mnie urzekające zamki, kościoły i drogi.

Powiada się, że dwóch rzeczy możemy być pewni. Niestety, pogody nie ma na tej liście. Przez kilka kolejnych weekendów śledziłem prognozy i już, już szykowałem się do jazdy, gdy tuż przed startem okazywało się, że zamiast zapowiadanego słońca były ciągłe opady deszczu. W końcu postanowiłem działać instynktownie i nie oglądając się na przepowiednie meteorologów ruszyć, gdy tylko warunki ku temu będą w miarę sprzyjające. Zrezygnowałem z dalszej wycieczki, w tej sytuacji decydując się na szybką rundkę po najbliższej okolicy. I okazało się, że tuż za opłotkami miasta można trafić do kilku naprawdę interesujących miejsc, o których istnieniu wcześniej nie miałem pojęcia.
Z centrum Poznania ruszam ulicą Bukowską w stronę lotniska Ławica. Droga jest w stanie notorycznego remontu przed Euro 2012, by zapewnić lądującym kibicom komfortowy dojazd do miasta. Na razie jednak komfortu, przynajmniej rowerzystom, nie daje, chociaż przez parę kilometrów towarzyszy jej ścieżka rowerowa. Powinienem wsiąść na górala, ale postanowiłem przetestować kolarzówkę, sygnowaną przez Eddy’ego Merckksa – zawodnika, który wygrał wszystkie wyścigi w latach 70. ubiegłego wieku. Stałem się przypadkowo szczęśliwym posiadaczem złomu, który przez długie, zimowe wieczory pieczołowicie rekonstruowałem, żeby jakoś wyglądał i jeździł jak nowy. Wygląd udało mi się uzyskać, a o właściwościach trakcyjnych dopiero miałem się przekonać. Dlatego wybrałem drogi o nawierzchni bitumicznej i przyznam, że trochę zdenerwowany pedałowałem przez kilka kilometrów slalomem między słupkami po piaszczystym poboczu remontowanej ulicy Bukowskiej, bo ruch był zbyt duży, by ryzykować potrącenie przez mijające się na wąskim pasku asfaltu samochody. Ale tuż za granicami miasta, nagle, jak ręką odjął. Nie wiem, gdzie się podziali ci sunący zderzak w zderzak kierowcy, ale nie zastanawiałem się nad tym.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Marek Zgaiński