okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2010 >> 5/2010 >> Bierz, bierz?!

nowości

Gravelowe buty

Mamy już gravelowe opony, ramy, torby, koła, hamulce, widelce, gravelowe stroje i należy tylko wypatrywać gravelowych bidonów i... »

Kawa dla kolarzy

Czy są wśród nas prawdziwi kawosze? Nie mam najmniejszych wątpliwości – w końcu, gdy w czasie rowerowego spotkania padnie temat... »

System antykapciowy

Schwalbe zaprezentowało kolejny system zastępujący dętki, czyli Urban Airless System. Dzięki specjalnej, termokurczliwej, poliuretanowej... »

Torba na rower

Tym razem prezentujemy nieco inną torbę – Accent wprowadził do sprzedaży niedrogi pokrowiec, który przyda się, kiedy rower musi... »

poradniki

Z bagażem na plecach lub… biodrach

Lekki, wszechstronny i wygodny. Właśnie taki powinien być dobry plecak rowerowy. Jeszcze lepiej, jeśli nie odczujecie jego obecności na... »

Luz na korbach


Bierz, bierz?!

Marek Zgaiński

Dwaj młodzi, obiecujący kolarze zostali zdyskwalifikowani, bo wykryto u nich ślady substancji o wdzięcznej nazwie erytropoetyna. Wstyd zrobił się na cały świat, gdy ten sam preparat znaleziono u naszej olimpijskiej narciarki. I rozpoczęła się dyskusja pełna głosów potępienia oraz oburzenia. Pojawiły się nawet postulaty, by na doping wymyślić paragraf i wysyłać sportowców do więzienia. Ale jakoś nikt nie zwrócił uwagi na odosobnioną opinię znanego boksera, że doping z pewnością za jakiś czas będzie całkiem legalny. Trudno odmówić mu racji, gdy się popatrzy na to, czym stał się sport. To wyścig, ale technologii, medycyny, psychologii…
Wystarczy postawić obok siebie współczesny rower szosowy i taki sprzed dwudziestu lat. Różnicę widać gołym okiem. Ale technologie gdzieś mają swój kres albo przynajmniej zbliżają się do końca swoich możliwości, a walka o setne sekundy i kolejne rekordy trwa. Człowiek, nawet z nieprzeciętnymi zdolnościami, też możliwości ma ograniczone i szybciej już pedałować ani biegać nie będzie. Ale organizm zawsze można jeszcze podrasować chemią. Do ekipy ścigających się dołączą oficjalnie jeszcze firmy farmaceutyczne, a to potężny biznes
oraz spore pieniądze. I gwarancja, że rywalizacja, którą tak wszyscy lubią oglądać, nie stanie się nudna. Zawodnicy w koszulkach z logo firmy i nazwą substancji, którą są nafaszerowani, będą bić rekordy przy aplauzie publiczności i zadowoleniu sponsorów oraz reklamodawców. Karetki na sygnale prosto z mety będą odwozić ich na oddziały intensywnej terapii, co tylko podniesie poziom emocji. Może nawet będą kontrole dopingowe i ci, którzy nie zażyli, nie zostaną dopuszczeni do zawodów. Oglądalność i wpływy do kasy murowane, a zgodny krzyk kibiców: – Dawaj, dawaj! lub raczej: – Bierz, bierz! zagłuszy cichutki stukot przewracającego się w trumnie działacza sportowego, który starożytny pomysł igrzysk olimpijskich odkurzył dla współczesności – barona Pierre’a de Coubertina.