okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2010 >> Tu bywał Pan Twardowski

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Ojcowski Park Narodowy


Tu bywał Pan Twardowski

Michał Parwa
Różnorodność nawierzchni i szlaków to główny atut Ojcowskiego Parku Narodowego

Niektórzy śnią o rowerowym raju przez całe życie. Pozostali jadą do Ojcowa.

Najmniejszy w Polsce park narodowy przez sześć miesięcy w roku przeżywa prawdziwe oblężenie. Wszystkiemu winne jest położenie – w samym sercu obszaru zamieszkanego przez jedną czwartą populacji kraju. Najczęściej można spotkać krakusów, którzy z racji bliskości miasta spędzają tu każdą wolną chwilę. Trudno im się dziwić, bo Ojcowski Park Narodowy jest po prostu stworzony do turystyki rowerowej.
Kiedy wieki temu o bicyklach nie śnili nawet przodkowie Leonarda da Vinci, nasz zacny król Władysław Łokietek samotnie poznawał okolicę. Co prawda, do ukrywania się w tutejszych jaskiniach zmusił go najazd Czechów. Ale już Kazimierz Wielki wystawił na cześć ojca potężną warownię i od tego czasu wszyscy wiedzieli, gdzie leży Dolina Ojców. Tyle odnośnie nazwy. Ale dlaczego właśnie rowery? Wystarczy spojrzeć na mapę i umieć się nią posługiwać. Gęsta sieć szlaków rowerowych sprawia, że na nudę i dublowanie trasy nie można narzekać.
– Królewska pętla to nasz dzisiejszy plan – uświadamia mnie Marcin, kiedy wysiadamy pod Urzędem Gminy Wielka Wieś. Potoczna nazwa trasy szybko się przyjęła, gdyż faktycznie prowadzi szlakiem władców.
Zaczynamy od przyjemnego i szybkiego zjazdu asfaltem. Naszą uwagę skupiają samochody, które za każdym razem wchodzą w zakręty większymi łukami. Z trudem hamujemy przy Kwietniowych Dołach, którymi prowadzi pieszy Szlak Orlich Gniazd. Wąwóz ten to temat na osobną historię, w której głównymi bohaterami są maniacy zjazdów downhillowych.
W Hamerni wjeżdżamy na czarny szlak rowerowy i czerpiemy przyjemność z jazdy. Na początku Doliny Prądnika nic nie zwiastuje atrakcji widokowych. Wąską drogę asfaltową otaczają łąki i okolice Ojcowskiego Parku Narodowego. Pedały kręcą się same, a opony bez trudu połykają kolejne kilometry. – Prądnik jest dzisiaj nad wyraz spokojny – komentuję leniwy nurt rzeki.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Michał Parwa