okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2010 >> 4/2010 >> Pies na rowerzystów

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Luz na korbach


Pies na rowerzystów

Marek Zgaiński

Każdy to zna. Jedziemy sobie przez wieś spokojną i sielską, gdy nagle zza płotu wypada ujadający wściekle Burek i w zależności od gabarytów próbuje zatopić kły w naszej łydce lub tylko pokąsać kostki. W tej sytuacji odruchowo i instynktownie macha się nogą, żeby szczekającego natręta jakoś się pozbyć.
I tu popełnia się kardynalny błąd. Po pierwsze, prawdopodobieństwo, że jednym celnym kopnięciem uda się czworonoga skutecznie zniechęcić jest równe zeru. Nie znam nikogo, komu by się ta sztuka udała. A poza tym obowiązuje poprawność polityczna i dodatkowo za krzakiem może się czaić jakiś obrońca praw zwierząt. Po drugie, pies widząc nasze wysiłki, traktuje to jako wyzwanie i tym bardziej próbuje nas ucapić. Tu zaznaczam, że mylnie się przypuszcza, jakoby zwierzaki goniące rowerzystów chciały się tylko pobawić i nie miały złych zamiarów. I po trzecie wreszcie, machając nogą, nie jesteśmy w stanie pedałować, a jeśli goniący nas piesek ma krótkie nóżki, to tylko przyśpieszając, mamy szansę, że zrezygnuje i zostanie w tyle. Gorzej, gdy się takiego zwierzątka pozbędziemy, a zza następnego płotu wyskoczy nieco większy i szybszy napastnik.
Jest taki sposób, żeby jeździć w dużych, ciemnych okularach i w razie ataku spiorunować psa spojrzeniem. Że niby weźmie okulary za oczy większego zwierzęcia, przestraszy się i da nogę. Nie, psy aż tak głupie nie są i wiedzą, że to człowiek siedzi na rowerze, a nie tygrys ludojad. Są tacy, którzy, gdy już czują kły przy łydce, wyrzucają za siebie kawał wędzonki lub cielęcą parówkę w nadziei, że te smakołyki skuszą napastnika. Sposób niekiedy bywa skuteczny, ale tylko wtedy, gdy pies jest głodny. Normalny, syty, wioskowy Ciapek goni nas nie z chęci pożarcia, ale dlatego, że tak ma zapisane w genach i wie, że musi bronić swojego terytorium. A im szybciej intruz się zbliża, tym gwałtowniejsza jest reakcja odstraszania. Przechodzącego przez wioskę psy najwyżej obszczekają, ale zwykle nie rzucają się na niego. Dlatego najlepiej zsiąść z roweru, gdy wyczujemy czające się za płotem niebezpieczeństwo. W ten sposób unikniemy bycia gonionym przez czworonogi i w konsekwencji... gonienia za właścicielem w celu obejrzenia świadectwa szczepień.