okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2010 >> Tropikalna lekkość bytu

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Tajlandia i Malezja


Tropikalna lekkość bytu

Magdalena Jaszczak, Mateusz Cyranik
Pedałując przez cały dzień, warto na chwilę się zatrzymać i… spojrzeć za siebie

Mówi się, że Tajlandia to kraina uśmiechu, Malezję nazywa się krainą różnorodności. Mówi się, że każda podróż jest jak oczyszczenie, że chcieć to móc i że nic się nie zdarza, jeśli nie jest wpierw marzeniem. Mówi się, że rower to najlepszy środek transportu, dzięki któremu poznaje się świat szybciej niż pieszo, a dokładniej niż samochodem.

Po miesiącach przygotowań, w połowie kwietnia wylecieliśmy z Berlina do Bangkoku, aby tam wsiąść na rowery i dopedałować do Kuala Lumpur. To pierwszy cel naszej wyprawy, drugim było zebranie pieniędzy, które mogłyby wspomóc Pomorskie Hospicjum dla Dzieci w Gdańsku. Planując wyprawę, wymyśliliśmy akcję pod tytułem „Kartka z Azji”. Każdej osobie, która wpłaciła minimum 15 złotych na konto fundacji, wysyłaliśmy pocztówkę z podróży.
Przed wylotem ostrzegano nas przed „czerwoną rewolucją”, która jakoby wybuchnęła w stolicy Tajlandii. Na miejscu okazało się, że strach ma wielkie oczy, a zamieszki polityczne widoczne były tylko na jednej z ulic. W Bangkoku panowało wprawdzie spore zamieszanie, ale było one związane z obchodami nowego, 2552 roku. Buddyjski Nowy Rok świętowany jest podobnie jak nasz polski śmigus-dyngus, tyle, że tam wodą leje się z podwójną intensywnością, smarując przy tym twarz rozwodnionym talkiem każdej napotkanej osobie. Nocami (obchody trwają trzy dni) miasto nie zasypia, ludzie tańczą i bawią się na ulicach, mokrzy i biali wierzą, że woda – jak mówi buddyzm – przyniesie im oczyszczenie, a talk wybieli grzechy.
Rowery zdecydowaliśmy się kupić w Bangkoku. Przeliczyliśmy, że wyjdzie trochę taniej niż gdyby kupować je w Polsce i przetransportować do Azji (sprzęt, którym dotąd dysponowaliśmy i tak nie nadawał się na parotygodniową podróż, więc przelot z rowerami na całej trasie i tak nie wchodził w rachubę).
O dziwo, z jednośladami nie mieliśmy żadnych problemów. Jedynie dwa razy zmienialiśmy dętkę. Pierwsza przebiła się nam w ogromnym gaju palmowym, w Parku Narodowym Hat Wankon. Jechaliśmy tamtędy w poszukiwaniu bocznej drogi, aby ominąć krajową, pełną ciężarówek.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”
 



Zdjęcie: Magdalena Jaszczak, Mateusz Cyranik
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164