okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2010 >> 3/2010 >> Sport to zdrowie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Luz na korbach


Sport to zdrowie

Marek Zgaiński

Dawno temu popularne było hasło „Sport to zdrowie”, które w założeniu miało reklamować aktywność fizyczną i ogólnie sportowy tryb życia. Jednak w tym samym czasie w użyciu były również papierosy „Sporty” – najtańsze, więc najpopularniejsze, tak hasło to nabierało dwuznacznego charakteru, gdy „Sporty” się paliło. Znawcy twierdzą, że istotnie były one zdrowsze od innych marek, bo chociaż bez filtra, to zawierały więcej siana niż tytoniu, ale nie o to chodzi. Aby hasło z papierosami się nie kojarzyło, zmieniono ich nazwę na „Popularne” i nadal w różnych miejscach można było przeczytać, że „Sport to zdrowie”.
Dzisiaj jakoś nie widać tego sloganu, może dlatego, że sport wcale taki zdrowy nie jest… Poruszyła mnie ostatnio wiadomość, że pewna sportsmenka tak się zapamiętała w sportowej walce o wynik, że z tego wszystkiego straciła pamięć, nie wiedziała, gdzie jest, w którą stronę biec i do jakiej tarczy ma strzelać. Mówiąc krótko, oszalała. Na szczęście wszystko wróciło do normy, a lekarze jej nagłą amnezję tłumaczyli niedotlenieniem mózgu, wywołanym wysiłkiem fizycznym. Podobnych wypadków w sporcie zdarza się ostatnio coraz więcej. Może to znak czasów, skoro ludzie przed trzydziestką miewają zawały i cierpią na choroby, na które kiedyś chorowali sześćdziesięciolatkowie, to i w sporcie nie może być inaczej – w myśl zasady: „lepiej, więcej, szybciej”. Tyle, że lepszy wynik może oznaczyć dłuższą rekonwalescencję lub śmierć w najgorszym wypadku. Stanisław Jerzy Lec powiedział kiedyś, że „Życie jest niezdrowe, bo kto żyje, ten umiera”. Parafrazując genialnego aforystę można stwierdzić, że sport jest niezdrowy, a nawet, że sport to śmierć. Przynajmniej wcześniejsza, niżby się spodziewało.
Cóż więc czynić w obliczu kwestii ostatecznej? Oddawać się lenistwu. A jeśli już jakąś aktywność wykazywać, to najlepiej jeździć na rowerze. Spokojnie, nie przemęczając się i na luzaczku, bo jak się zacznie ostro kręcić i uzyskiwać wyniki, można, jak wspomniana sportsmenka, stracić orientację i nie wiedzieć, w którą stronę pojechać.