okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2010 >> 2/2010 >> Drodzy Czytelnicy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drodzy Czytelnicy


Zastanawialiście się kiedyś, jakie grzechy popełniamy na drodze my sami, czyli rowerzyści? Jak często zdarza się nam nieprawidłowo skręcić, ominąć, wyminąć, przepedałować przez przejście dla pieszych, wjechać na czerwonym świetle? Pracownicy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad po raz pierwszy w historii przyjrzeli się wypadkom rowerowym, biorąc po lupę dostępne statystyki z trzech ostatnich lat. Analizowali nie tylko to, w jakim miesiącu, o jakiej porze dnia, gdzie najczęściej dochodzi do wypadków z udziałem rowerzystów, ale także jakie błędy popełniają uczestnicy ruchu: kierowcy samochodów, piesi i my – rowerzyści. Raport analizujemy na naszych łamach, ale w tym miejscu uprzedzę, że wnioski, oparte o twarde wyliczenia, nie zawsze będą się nam podobać. Jedne zadziwią (w nieudzielaniu pierwszeństwa przejazdu grzeszymy częściej niż kierowcy aut), inne zawstydzą (jazda bez wymaganego oświetlenia – ponad 450 zdarzeń z naszej winy, z powodu innych uczestników – zaledwie 12), jeszcze inne zirytują (jazda po niewłaściwej stronie drogi – jak można być tak... lekkomyślnym, by nie sięgnąć po mocniejsze słowa...). „Ale cóż my na to poradzimy”, powiedzą niektórzy. To system jest zły. Wszak jako rowerzyści cierpimy katusze z powodu niewłaściwych i nieprzystających do realiów życia przepisów, nieodpowiedniej infrastruktury rowerowej, a pedałując w ciągłym stresie, dodatkowo jeszcze narażeni jesteśmy na niezadowolenie kierowców aut czy pieszych, którzy traktują nas jak intruzów. Bo przecież gdybyśmy mieli drogi rowerowe w miastach i poza nimi oraz odpowiednie paragrafy, wypadków z naszym udziałem byłoby mniej. Niezadowolonym po prostu zniknęlibyśmy z oczu. Trudno się z tym nie zgodzić, choć z przekory zapytam, jak wjazd na czerwonym świetle czy brak wymaganego oświetlenia mają się do kiepskiej infrastruktury i przepisów dyskryminujących rowerzystów?
Przyznajcie rację, że nijak... Musimy się pogodzić z realiami – jutro nie obudzimy się w kraju rowerowego dobrobytu. Zadbajmy więc sami o swoje bezpieczeństwo. Tyle możemy zrobić.
Bez zdrowego rozsądku, dobrej woli i przepisy wiele tu nie pomogą. Przestrzegajmy zasad, jakkolwiek byłyby one niewygodne. I zawsze myślmy o konsekwencjach.

Zapraszam do lektury

Izabela Dachtera
redaktor naczelna