okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2008 >> 3/2008 >> Paryż – Praga

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Luz na korbach


Paryż – Praga

Marek Zgaiński

Do wie­lu po­łą­czeń ko­mu­ni­ka­cyj­nych Pa­ry­ża w ro­dza­ju Pa­ryż – Da­kar, Pa­ryż – Istam­buł, Pa­ryż – Mo­skwa w ubie­głym mie­sią­cu do­łą­czy­ło jesz­cze jed­no: Pa­ryż – Pra­ga. Naj­dłuż­sza ścież­ka ro­we­ro­wa Eu­ro­py wie­dzie wła­śnie z mia­sta, w któ­rym po raz pierw­szy po­ja­wi­ły się na uli­cach ma­so­wo ro­we­ry, do Zło­tej Pra­gi, któ­ra tra­dy­cji ro­we­ro­wych co praw­da nie po­sia­da, ale za to jest pięk­nym mia­stem.

Od po­ło­wy kwiet­nia moż­na so­bie prze­je­chać po­nad pół­to­ra ty­sią­ca ki­lo­me­trów bez­piecz­nym szla­kiem, z od­po­wied­nią in­fra­struk­tu­rą, za­ha­cza­jąc po dro­dze o róż­ne cie­ka­we miej­sca. Pe­da­łu­ją­cym w śred­nim tem­pie ta­ka wy­pra­wa zaj­mie oko­ło dwóch ty­go­dni. Czy­li ide­al­nie do­pa­su­je się do let­nich wa­ka­cji. I je­stem pe­wien, że tra­sę Pa­ryż – Pra­ga za­li­czy przy­naj­mniej kil­ku­dzie­się­ciu ro­we­rzy­stów z na­sze­go pięk­ne­go kra­ju. Ra­czej Pra­gę – Pa­ryż, bo jed­nak do Pra­gi ła­twiej się ro­we­rem do­stać. I je­stem pe­wien, że wszy­scy ci cięż­ko pe­da­łu­ją­cy do sto­li­cy Czech po na­szych dro­gach bę­dą się cięż­ko za­sta­na­wiać, dla­cze­go z Wro­cła­wia al­bo z Kra­ko­wa, al­bo z Po­zna­nia czy na­wet z Gdań­ska, nie da się tam do­je­chać ścież­ką ro­we­ro­wą. Dla­cze­go in­ni mo­gą ta­kie dro­gi dla ro­we­rów bu­do­wać, a my nie? Żad­ne z wy­mie­nio­nych miast nie ustę­pu­je zbyt­nio swo­im uro­kiem Pra­dze i wie­lu tu­ry­stów chcia­ło­by do­je­chać do nich na ro­we­rach, nie ry­zy­ku­jąc utra­ty ży­cia w ko­li­zji z pi­ja­nym trak­to­rzy­stą, na dziu­ra­wej lo­kal­nej dro­dze. Mo­im zda­niem to, że nic nie ro­bi­my, nie wy­ni­ka z bra­ku fun­du­szy na ta­kie in­we­sty­cje, lecz z nie­do­bo­ru kul­tu­ry. Bra­ku kul­tu­ry ro­we­ro­wej. Dla więk­szo­ści ro­wer jest po­jaz­dem upo­śle­dzo­nym, słu­żą­cym do prze­miesz­cza­nia się z wio­ski do wio­ski, brze­giem as­fal­tu. Jest naj­po­śled­niej­szym uczest­ni­kiem ru­chu dro­go­we­go. Do­pie­ro pa­rę lat te­mu za­czę­to sank­cjo­no­wać ro­wer w peł­ni pra­wa, wpro­wa­dza­jąc ta­kie sa­me ka­ry dla pi­ja­nych kie­row­ców sa­mo­cho­dów i ro­we­rzy­stów. Oba po­jaz­dy zrów­na­no, przy­naj­mniej w pa­ra­gra­fach ko­dek­su dro­go­we­go. W świa­do­mo­ści jed­nak nie­wie­le to zmie­ni­ło. Ro­wer, do­słow­nie i me­ta­fo­rycz­nie rzecz uj­mu­jąc, na­dal je­dzie po­bo­czem. Ni­by coś się zmie­nia, co­raz wię­cej lu­dzi wsia­da na ro­we­ry, ale nie wpły­wa to na kon­kret­ne de­cy­zje mi­ło­ści­wie nam pa­nu­ją­cych na róż­nych szcze­blach wła­dzy sa­mo­rzą­do­wej. W Po­zna­niu, na przy­kład, wła­dze mia­sta tak się prze­ję­ły lo­sem cy­kli­stów, że wy­ma­lo­wa­ły na jezd­niach al­bo chod­ni­kach pa­sy dla ro­we­rów. I mo­gą się po­chwa­lić, jak to bar­dzo ro­we­rzy­stom ży­cie uła­twi­ły i jak się trosz­czą o al­ter­na­tyw­ne środ­ki trans­por­tu i – oczy­wi­ście – są za eko­lo­gią i co tam jesz­cze moż­na pod­piąć. Ale ścież­ka­mi przez mia­sto Po­znań nie da się prze­je­chać. Rwą się jak ze­zna­nia w sek­sa­fe­rze, wy­ła­nia­ją zni­kąd i gi­ną w cha­osie ulic, jed­na na­wet koń­czy się na scho­dach.

Więc al­bo ktoś, kto je wy­ty­czał na pla­nie mia­sta, ni­gdy nie je­chał na ro­we­rze, al­bo miał ostrą te­lep­kę i tak mu rę­ka drża­ła. Nie są­dzę, że­by urzęd­ni­cy przy­cho­dzi­li do ma­gi­stra­tu w sta­nie wska­zu­ją­cym, więc ra­czej jed­nak to pierw­sze. Brak kul­tu­ry ro­we­ro­wej. Ty­le ty­tu­łem eg­zem­pli­fi­ka­cji mo­jej te­zy. Ale kul­tu­ry moż­na na­uczyć. Są róż­ne me­to­dy, od kul­tu­ral­nej re­wo­lu­cji w ty­pie to­wa­rzy­sza Mao do de­li­kat­nej per­swa­zji w sty­lu Ko­bu­szew­skie­go i Go­ła­sa w słyn­nym ske­czu ka­ba­re­tu Du­dek: „Wę­ży­kiem, Ja­siu, wę­ży­kiem”.



 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164