okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1 (23)/2010 >> 1 (23)/2010 >> Hiszpanie mówią o nas: ścigają się jak wariaci!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

W cztery oczy >> Przemysław Wegner i Arkadiusz Garczarek


Hiszpanie mówią o nas: ścigają się jak wariaci!

Z Przemysławem Wegnerem i Arkadiuszem Garczarkiem, mistrzami świata w tandemie integracyjnym, rozmawiają Izabela Dachtera, Edyta Wasielewska i Piot
Przemysławem Wegnerem i Arkadiuszem Garczarkiem podczas zgrupowania polskiej kadry tandemów, integracyjnych, na Cyprze, marzec, 2008 rok

Jazda na tandemie, w odróżnieniu od kolarstwa solowego, charakteryzuje się tym, że we dwójkę pedałuje się na jednym rowerze szosowym, z przodu siedzi pilot, a z tyłu – pasażer: na przykład osoba niedowidząca lub niewidoma. Czy są jeszcze jakieś inne różnice?
Arkadiusz Garczarek: – Wystarczy na nas spojrzeć, żeby stwierdzić, że mamy inną budowę ciała niż kolarze szosowi. Są oni, na ogół, niewielkiego wzrostu, niedużej masy ciała, dzięki czemu łatwiej im jeździć po terenach górzystych, po których często prowadzone są wyścigi.
Przemysław Wegner: – Tandem wymaga innego rodzaju siły, innego typu wysiłku. Jeździ się najczęściej po płaskim terenie, choć zdarzają się czterokilometrowe podjazdy, czego doświadczyliśmy na przykład podczas zawodów tandemowych we Francji.
A.G.: – W porównaniu z rowerem szosowym szybkość jest podobna, ale przyspieszenie wolniejsze, dłuższe…
P.W.: – Obaj zawodnicy muszą być odpowiednio mocni. Jeśli pilot będzie silniejszy, a niedowidzący słabszy, to nie mają większych szans na sukces, bo jeden kolarz nie pociągnie całego tandemu.

Od jak dawna jeździcie razem?

P.W.: – Od dwóch lat. Wcześniej, w Wielkopolskim Klubie Kultury Fizycznej Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących Razem Poznań, przez trzy lata jeździłem z innym pilotem – Henrykiem Kiszką. Do kolarstwa dopiero namówił mnie kolega. Zacząłem odnosić pierwsze sukcesy i zrozumiałem, że chcę pójść właśnie w tym kierunku. Gdy miałem 18 lat, zacząłem tracić wzrok. Minęło kilkanaście lat, a ja szukałem jakiegoś sposobu na siebie. Dowiedziałem się o klubie Razem.
A.G.: – Swoją przygodę z kolarstwem szosowym zaczynałem w wieku 13 lat, odniosłem sukcesy w ponad stu wyścigach. Potem miałem dziesięć lat przerwy i do ścigania wróciłem jako masters. Pięć lat temu zacząłem startować w tandemach – w drużynie Mio Cross Team. Zanim zacząłem współpracę z Przemkiem, jeździłem też z innymi zawodnikami.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”

 



Zdjęcie: Mirosław Jurek