okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12 (22)/2009 >> Uwaga, żółw na drodze!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Republika Południowej Afryki – Kapsztad i okolice


Uwaga, żółw na drodze!

Jerzy Pawleta
Przylądek Dobrej Nadziei zdobyty

W Kapsztadzie nad komunikacją miejską nikt nie panuje. Od razu jednak uprzedzę, że rower to swoista atrakcja, a rowerzysta – oryginał, którego z pewną dozą nieśmiałości traktują inni uczestnicy ruchu.

Moje szczęście polegało na tym, że otrzymałem zlecenie na przygotowanie cyklu filmów dokumentalnych o Afryce. Zacząłem w Republice Południowej Afryki. Myślałem o zabraniu roweru, ale uprzedzano mnie, że to zbędny balast i niepotrzebny wydatek na bagaż, bowiem w RPA nie ma dróg rowerowych, pociągi i autobusy nie zabierają rowerów, poza tym kradną tam wszystko na potęgę, a więc rower na pewno też mi skradną. Dałem się przekonać, ale tylko dlatego, że znalazłem alternatywę. Na peryferiach Kapsztadu od lat mieszka mój przyjaciel Roman. Ustaliłem, że ma rower, który zgodził się pożyczyć w dogodnym dla mnie czasie, na dowolną liczbę dni.
Kapsztad (po angielsku Cape Town) to jedno z najpiękniejszych miast świata, położone na brzegach licznych zatok i zatoczek Oceanu Atlantyckiego, z wielką górą Table Mountain pośrodku. Stąd i jego atrakcje rozrzucone są na przestrzeni wielu kilometrów.
Mimo że ludności czarnoskórej i mieszanej mieszka tu już ponad pięćdziesiąt procent, zdominowana jest ona przez białą kulturę, architekturę, a nawet styl życia, które zostawiają innym margines ich dzielnic czy turystyczny Greenmarket Square. Oczywiście, wszystkie nacje, białe również, zamieszkujące tę narodowościową mozaikę to Południowoafrykańczycy, w zdecydowanej większości dumnymi ze swojego pochodzenia czy miejsca zamieszkania. Spodziewałem się jednak murzyńskich tańców przy ognisku na plażach otaczających miasto. Beztroskiego gwaru czarnoskórych dzieciaków, plączących się między moimi nogami. Kolorowej dzielnicy, tętniącej własnym, gorącym życiem. Tego mi zabrakło.
Zamieszkałem więc w samym centrum miasta, jeszcze w Polsce rezerwując pokój przez internet. Cena to 140 randów za noc, czyli około 55 złotych w hostelu Long Street Backpackers, przy ulicy o tej samej nazwie, która jest najliczniejszym w mieście skupiskiem barów. Życie rozpoczyna się tu o zmierzchu i kończy o świcie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”

 



Zdjęcie: Jerzy Pawleta
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164