okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2008 >> Alpy jak Mount Everest

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Alpy


Alpy jak Mount Everest

Michał Książkiewicz
Stadko ciekawskich kóz przy kamiennym trakcie w drodze na Passo di Verva (2300 m n.p.m.)

Fascynacja Alpami nie wzięła się znikąd. To idealny łańcuch górski dla rowerzystów. Gęsta sieć dróg i piękne krajobrazy zachwycą każdego szosowca, zaś niezliczona liczba kilometrów szutrowych traktów zaspokoi nawet najbardziej wyszukane gusta posiadaczy rowerów z amortyzacją...

W Al­pach spę­dzi­li­śmy sie­dem dni, do­jeż­dża­jąc do miej­sca, w któ­rym scho­dzą się gra­ni­ce Au­strii, Włoch i Szwaj­ca­rii, frag­men­ta­mi po­dą­ża­jąc śla­dem kul­to­we­go wy­ści­gu Gi­ro d’Ita­lia.

Po ca­ło­do­bo­wej po­dró­ży ko­le­ją do­cie­ra­my do luk­su­so­we­go kem­pin­gu w Pra­to. Ju­tro cze­ka nas li­czą­cy po­nad 2100 me­trów prze­wyż­sze­nia pod­jazd na lo­do­wiec. Wsta­je­my kil­ka­na­ście mi­nut po pią­tej ra­no i roz­po­czy­na­my pod­jazd dro­gą 48 za­krę­tów na prze­łęcz Pas­so del­lo Ste­lvio. Bar­dzo dłu­go przy­cho­dzi nam cze­kać na za­kręt nr 48, czy­li pierw­szy z se­rii. Gdy po go­dzi­nie wal­ki na szo­sie po­ja­wia się upra­gnio­na ta­blicz­ka „48” trze­ba je­chać w gó­rę. Nad na­mi nie­bie­skie nie­bo, po le­wej w po­ran­nym słoń­cu lśnią lo­dow­ce ma­sy­wu Or­tler. Nie­co po go­dzi­nie dzie­wią­tej po­ja­wia­ją się pierw­sze cią­gi sa­mo­cho­dów, go­dzi­nę póź­niej do­łą­cza­ją mo­to­cy­kli­ści. W mia­rę wbi­ja­nia się w wą­ską do­li­nę, ser­pen­ty­ny są co­raz krót­sze. Przy za­krę­cie nu­mer 22 otwie­ra się naj­słyn­niej­szy w Al­pach wi­dok – 21 ser­pen­tyn uło­żo­nych jed­na nad dru­gą. Szo­sa wspi­na się w gó­rę ka­mien­ne­go zbo­cza.

W PIGUŁCE

CZAS: 14 dni

DŁU­GOŚĆ: 1208 km, 25 197 m cał­ko­wi­te­go prze­wyż­sze­nia

Do­jazd: W Al­py do­jeż­dża­my ko­le­ją, ko­rzy­sta­jąc z nie­miec­kie­go bi­le­tu week­en­do­we­go oraz au­striac­kich i wło­skich po­łą­czeń re­gio­nal­nych. Po­dróż kosz­tu­je 42 eu­ro na oso­bę i li­czy 14 prze­sia­dek.

Pow­rót: Wra­ca­my ko­le­ją, wsia­da­jąc do po­cią­gu w so­bo­tę wie­czo­rem w Gar­misch­‑Par­ten­kir­chen. Ko­rzy­sta­my z noc­nych po­łą­czeń re­gio­nal­nych oraz ta­ry­fy week­en­do­wej, uzy­sku­jąc łącz­ny koszt prze­jaz­du do Po­zna­nia nie­znacz­nie po­nad 30 eu­ro na oso­bę.

Noc­le­gi: Ko­rzy­sta­my z kem­pin­gów. Miej­sce pod na­miot kosz­tu­je od 5 do 9 eu­ro, a staw­ka za oso­bę wy­no­si 8 eu­ro.

Wy­ży­wie­nie: Sto­łu­je­my się, ku­pu­jąc pro­wiant w skle­pach spo­żyw­czych, cza­sa­mi za­glą­da­jąc tak­że do re­stau­ra­cji. Ce­ny są umiar­ko­wa­ne, 30-cen­ty­me­tro­wa piz­za kosz­tu­je 5 eu­ro, pi­wo – 3,50, ka­wa czy her­ba­ta po 2,50.

 

Więcej – czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz