okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11 (21)/2009 >> 300 kilometrów na liczniku, 600 przejechanych

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Grecja – góry Pindos


300 kilometrów na liczniku, 600 przejechanych

Włodzimierz Michalski
Nasza trójka na przełęczy pod Tsoukarelą (od lewej: Włodek Michalski, Paweł Bakliński, Jacek Brzostowski)

Z różnych propozycji, jakie podsuwają nam nasze szalone rowery, wybieramy Grecję. Rowery nie do końca są szczęśliwe – chciały dalej i na dłużej. Ale za to Grecja satysfakcjonuje nasze żony – wyjazd na półtora tygodnia do bezpiecznego kraju jest – ich zdaniem – bardziej rozsądny. Wybieramy kompromis. My, czyli Jacek, Paweł i ja – Włodek. Średnia wieku – 48 lat. Wspólne wyprawy rowerowe – od pięciu lat.

Wszyscy jesteśmy zaangażowani w ruch antyasfaltowy – kiedy trzeba, wolimy nosić rowery na plecach niż dotknąć gumą czarnej masy. Kochamy dzikie biwaki, a więc dociążamy niemiłosiernie nasze górskie osiołki namiotami i sprzętem.
Góry nazywają się Pindos. W internecie nie znajdujemy żadnych relacji z włóczęgi rowerowej albo pieszej w tamtym terenie. Znajomi Grecy uśmiechają się przyjaźnie i próbują zrozumieć, dlaczego jedziemy w góry i do tego na rowerach!? Te rowery w ich świadomości są jakimś dziwacznym narzędziem tortur barbarzyńskie ludy Północy. Jednym słowem, znajomi Grecy wolą wypoczywać nad morzem i nic nie wiedzą o górach i rowerach (nie spotkaliśmy ani jednego rowerzysty).
Udaje nam się jednak zebrać trochę informacji. W sklepie „Podróżnik” kupujemy całkiem dobre i dokładne mapy rejonu gór Pindos. Na nich widzimy bardzo dużo wysokich szczytów, dominują te powyżej 2000 metrów nad poziomem morza, najwyższy jest Smolikas – 2600 metrów nad poziomem morza. Wysokości względne dochodzą do 1500 metrów nad poziomem morza. Wszędzie lasy, potoki i źródełka. Sporo dróżek i ścieżynek trawersujących zbocza. Podobno żyją tu wilki i niedźwiedzie. Może zaliczymy największy w Grecji wąwóz Vikos, może pokonamy Smolikas z rowerami na plecach? Na zdjęciach w sieci piękne górskie jeziorka, których okolice wydają się być idealne na biwak. Na odwrocie mapy romantyczne opisy szlaków: „zanikająca ścieżka dla mułów”, „drewniany, wiszący mostek”, „strome podejście po piargach”, „niewyraźna dróżka po czerwonych skałach”, „leśna polana”, „źródełko”, „naturalny basen” i poziomice, masa poziomic, zagęszczających, pokręconych, setki metrów w górę i w dół… I o to nam chodzi!

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”

 



Zdjęcie: Paweł Bakliński