okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10 (20)/2009 >> Rowerowe zwierzę na urlopie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Roztocze


Rowerowe zwierzę na urlopie

Sławomir Bajew
Wyłączona z ruchu samochodowego trasa ze Zwierzyńca do Florianki na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego

Po Roztoczu jeździ się wspaniale. Świetnie oznakowane, ciekawe szlaki rowerowe, niesamowita przyroda, niewielki ruch samochodowy, życzliwi ludzie i bez przesady, jeśli chodzi o turystów. Tym razem nie wybrałem się – jak mam to w zwyczaju – na etapową wędrówkę, ale osiadłszy w jednym miejscu, w Suścu, urządzałem sobie rekreacyjne wycieczki.

Jako że czułem jeszcze w kościach przejazd przez Karpaty z morderczymi wspinaczkami w upale, ten rodzaj rowerowego wypoczynku wydawał mi się sielanką. Wyjeżdżając na wycieczki, czułem się, jakbym jechał po bułki do sklepu. Pokonywałem niewiele kilometrów, pozwalając sobie nawet na zamianę normalnego roweru na rower wodny. Tym razem bardziej podróżowałem „z rowerem” niż „na rowerze”. Kompletnie nie przejmowałem się lichą średnią, często rower po prostu prowadziłem. Strój kolarski zostawiłem w sakwach i kręciłem się po Roztoczu w mniej lub bardziej gustownych strojach „cywilnych”. Któregoś dnia, gdy odwiedziłem stolicę Roztocza – Zwierzyniec – nawet nie zabrałem swojego roweru i po raz pierwszy w życiu skorzystałem z wypożyczalni. Szału nie było, ale nawet brak własnego „rumaka” nie zepsuł mi cudownych chwil, spędzonych na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego. Spotkałem strażników, którzy po strzeżonym przez siebie terenie poruszali się na rowerach. Jak mi powiedzieli, nie są tu po to, by polować na niesfornych zwiedzających, ale bardziej po to, by czuwać nad bezpieczeństwem gości. Z pięknym wschodnim akcentem panowie strażnicy polecili mi najpopularniejszą na terenie parku trasę ze Zwierzyńca do Florianki. To jest fragment szlaku, prowadzącego ze Szczebrzeszyna do Narola.
Na odcinku ze Zwierzyńca do Górecka Starego trasa przeznaczona jest wyłącznie dla rowerów. Niewiele kilometrów pokonywałem niespiesznie po idealnym asfaltowym podłożu, pod dachem cudownie żywej w tym roku zieleni liści. Tym razem nie skupiałem się na samej jeździe, lecz na pochłanianiu piękna krajobrazu, zmieniającego się wolniutko. Łagodne podjazdy powodowały co prawda przyspieszenie tętna, ale taki wysiłek wobec wcześniejszych trudów wydał mi się ledwie rozgrzewką.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Sławomir Bajew