okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9 (19)/2009 >> Sen o Warszawie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> pedałujemy po stolicy


Sen o Warszawie

Filip Springer
Warszawska Syrenka to jeden z obowiązkowych punktów podczas rowerowych wycieczek w mieście

Naszą stolicę trzeba naprawdę kochać, by jeździć po niej na rowerze. Zadziwiająco wielu jest tam jednak takich, którym ta miłość kompletnie przesłoniła oczy.

Z Warszawą jest taki problem, że mało kto deklaruje, że naprawdę ją lubi, a mimo to coraz więcej osób w niej mieszka (w całej aglomeracji ponad trzy miliony ludzi). Jednak, gdy jest się rowerzystą, Warszawę lubić jest wyjątkowo trudno – musi to być miłość ślepa i bezwarunkowa. Zadziwiająco dużo ludzi decyduje się na taki związek.
W przeciwieństwie do Krakowa, Wrocławia czy Gdańska nasza stolica to bez wątpienia miasto samochodów. Oczywiście, w wypadku tych pozostałych metropolii trudno mówić, by zawładnęli nimi rowerzyści, jednak o ile tam są oni widocznym (Kraków), a nawet dominującym (Wrocław) elementem krajobrazu, o tyle w Warszawie nadal pozostają w tle. I tak pewnie zostanie, bo stolica ewidentnie nie ma aspiracji, by też się stać miastem przyjaznym dla rowerzystów. Niespecjalnie ma też do tego możliwości. Miasto jest jedną z najbardziej rozległych polskich metropolii – przejazd z jego jednego krańca na drugi to blisko pięćdziesięciokilometrowa wyprawa. Tutaj wszędzie jest daleko.
– W Warszawie na rowerze jeżdżą tylko wariaci – śmieje się Marcin Włodarczak, zapalony rowerzysta. – Tak, jeżdżę – dookoła miasta są piękne trasy, idealne na weekendowe wypady. Gdy jadę, aby coś załatwić w centrum, wybieram tramwaj albo metro – opowiada.
Opinia o tym, że na rowerze w Warszawie można albo kogoś potrącić, albo samemu zostać potrąconym jest wśród mieszkańców stolicy dość powszechna. Dlatego wielu z nich wsiada na rower głównie po to, by odpocząć i się zrelaksować, a nie po to, by dojechać do pracy.
– Szerokie, zapchane samochodami arterie, długie dystanse skutecznie mnie zniechęcają – dodaje Włodarczak.
Siłą rzeczy w blisko dwumilionowej metropolii takich zapaleńców musi być jednak sporo. To dla nich wybudowano prawie 190 kilometrów ścieżek i dróg rowerowych. Ta liczba robi wrażenie tylko do momentu, gdy uświadomimy sobie, że miasto ma powierzchnię blisko 520 kilometrów kwadratowych. Dla porównania – dwukrotnie mniejszy Wrocław ma 150 kilometrów ścieżek i ciągle mu mało.


Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”
 



Zdjęcie: Olga Wesołowska
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164