okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2008 >> Grunt to ruszyć, potem jest z górki

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia


Grunt to ruszyć, potem jest z górki

Z Duszak Team rozmawia Izabela Dachtera
Od lewej: Paweł i Marek Dusza na szczycie małego Donguzorunu, w tle północna ściana Donguzorunu (4454 m n.p.m.) – Kaukaz
Łączą ich nie tylko więzy krwi. Choć może właśnie dzięki nim łatwiej jest im podejmować kolejne wyzwania – jak choćby wytyczenie w Andach najwyżej położonego szlaku rowerowego. Bracia Marek i Paweł Dusza z Tychów od dziecka wspólnie chodzą po górach, wspinają się, penetrują jaskinie. Jednak to poznawanie świata z wysokości dwóch kółek zaczarowało ich na dobre, stając się sposobem na życie.

Pamiętacie pierwszą rowerową wyprawę?

Marek Dusza – To wcale nie takie proste. Wycieczek było bowiem wiele. Jednodniowych nawet nie jesteśmy w stanie policzyć.

Paweł Dusza – Mieszkamy w pięknej okolicy, która zachęca do jednodniowych i wielodniowych wypadów w pobliskie góry. Często więc wybieraliśmy się na rowerach do Zakopanego czy w Beskidy. I już wtedy czuliśmy się tak, jakbyśmy odkrywali nowe lądy. Ale pierwszą naszą dłuższą wyprawą był wyjazd na Słowację.

Co roku wyjeżdżacie dalej i wyżej. W tym roku planujecie przejechać przez Andy. Ile czasu potrzeba, aby przygotować taką wyprawę?

P. D. – Rok czasu to minimum, aby zaplanować każdą dłuższą wyprawę. Zdobywanie map, pozwoleń czy wiz to droga przez mękę i osobny temat. Ale i to da się przejść.

M. D. – Staramy się, jak najlepiej przygotować, aby nic nas w podróży nie zaskoczyło. Ale i tak najbardziej fascynujące jest to, że nasze wyprawy mają czasami własny scenariusz, którego my nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Czy trudno szuka się sponsorów, ludzi dobrej woli, którzy chcieliby wspomóc właśnie w kompletowaniu sprzętu?

M. D. – Ciężko jest zdobyć zaufanie ludzi z zewnątrz. Trzeba sobie wyrobić tzw. markę i dobrą opinię. Dalsze wyprawy są kosztowne i, niestety, trudno jest zdobyć na nie fundusze. Jeśli chodzi o sprzęt, korzystamy ze sprawdzonego podczas poprzednich wypraw. Zdarza się nam jednak testować nowości, tak było podczas ostatniej wyprawy.

P. D. – Jeśli chodzi o finanse, każdy ma własne pasje, jedni kompletują płyty CD, inni inwestują w sprzęt komputerowy, my z kolei we wszystko, co jest związane z rowerami.

Owszem, czasami sponsor pomoże skompletować sprzęt, ale nie ma się co łudzić – zawsze lwią część budżetu na wyprawę trzeba wyłożyć samemu.

(...)
Więcej – czytaj w numerze „Rowertour”

Zdjęcie: Marek i Paweł Dusza