okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9 (19)/2009 >> 9 (19)/2009 >> Drodzy Czytelnicy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drodzy Czytelnicy


Czy zdarzyło się Wam podczas wycieczki rowerowej korzystać z przeprawy promowej? A może inaczej – chcieliście skorzystać, ale nie było Wam dane? Mapa swoje, a rzeczywistość swoje. Później pozostało już tylko nadrabianie kilometrów, byle do najbliższego mostu. Jeden z naszych Czytelników, Piotr Jarszewski, od lat gromadzi informacje o śródlądowych przeprawach promowych w Polsce. Tropi, sprawdza, dopisuje do bazy danych kolejne przeprawy i bezlitośnie wytyka błędy wydawcom map i przewodników. Jak przyznaje – pomysł na opracowanie wykazu przepraw promowych (a to chyba jedyne tego rodzaju zestawienie w Polsce) zrodził się właśnie wskutek błędnych informacji, których konsekwencji pan Piotr z rodziną doświadczał na własnych nogach. Przeprawy promowe to danie główne w części poradnikowej wrześniowego numeru „Rowertouru”. Wierzymy, a z nami autor, że zgromadzone tu informacje pomogą naszym Czytelnikom i wszystkim sympatykom rowerowego stylu życia w bezstresowym planowaniu następnych wycieczek, na których pokonanie rzeki stanie się kolejną turystyczną atrakcją. Fragment bazy z najpopularniejszymi promami można znaleźć w numerze, całość – na naszej stronie internetowej. Ponieważ sytuacja jest dynamiczna – jedne przeprawy są zamykane, powstają nowe – jeśli tylko ktoś wytropi prom, którego nie ma w zestawieniu, prosimy o kontakt z redakcją.
Owszem, nie zapominamy o nadchodzącej jesieni. Zamiast jednak przypominać o tym, co i tak każdy wie (dni coraz krótsze, coraz chłodniej, urlopu tyle, jak na lekarstwo), przyglądamy się przednim lampkom rowerowym. Dzięki temu tęsknota za nieznanym – tajemniczą Bretanią, egzotyczną Mongolią – jakby mniej boli. Jazda bez oświetlenia jest nie tylko niebezpieczna, ale i w złym guście. Drodzy Rowerzyści, pedałowanie po zmroku i liczenie na łut szczęścia swój lub kierowcy – naprawdę nie przystoi.
Choć Tour de Pologne to impreza dla kolarskich wyczynowców, rosnąca popularność zawodów powoduje, że coraz więcej sympatyków rowerowego stylu życia dopinguje szosowców – czy to na trasie, czy też przed telewizorami. Tak było i z redakcją „Rowertouru”. Codziennie śledziliśmy poczynania czołówki. Niby wszystko o Tour de Pologne zostało już napisane, pokazane, przeanalizowane. Na łamach postanowiliśmy więc opublikować informacje spoza oficjalnego obiegu: w ilu tirach mieściło się kolarskie miasteczko, przewożone codziennie na metę kolejnego etapu, o której godzinie kolarze chodzili spać oraz jaki zawodnik – według płci pięknej –uważany był za najprzystojniejszego.
Za nami nie tylko Tour de Pologne, ale i jeszcze większy Tour de France oraz zdobyty Nordkapp. O ile dwa pierwsze wyścigi są znane, podobnie jak udział w nich Marcina Sapy, o tyle wyprawa na Nordkapp nabiera znaczenia obu tourów, jeśli tylko przeczyta się historię pokonującego trasę – Pawła Michalskiego. Marcin odkrywa nam kulisy ucieczek i finiszów, Paweł opowiada o przezwyciężaniu własnych ograniczeń i daje nadzieję innym. Kilka tygodni temu w liście do redakcji napisał: „Po wypadku jeżdżenie na rowerze i wiele innych rzeczy stało się dla mnie niemożliwe. Myślałem, że to koniec świata, ale bardzo się pomyliłem. Dzięki pomocy moich rodziców, lekarzy, rehabilitantów udało mi się dojść do zdrowia. Nauczyłem się jeździć na wózku i myślałem, co dalej, jak będzie wyglądało moje obecne życie”.

Zapraszam do lektury

Izabela Dachtera
redaktor naczelna