okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8 (18)/2009 >> województwo świętokrzyskie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Piknik w polskim Carcassonne


województwo świętokrzyskie

Kalina Stachowiak
Dwa Marciny z Łysicą w tle

Większości Góry Świętokrzyskie kojarzą się z Łysicą i Świętym Krzyżem, natomiast reszta wydaje się monotonna i nieciekawa. Wystarczy jednak zagłębić się w ten region, a zaskoczy nas i urzeknie rzeźbą terenu, barwami i skrywanymi ciekawostkami. Nie zabraknie także podjazdów kradnących oddech i zjazdów wyciskających łzy.

Pomysł wyprawy w Góry Świętokrzyskie pojawił się przypadkiem, jako alternatywa innego regionu. Położenie, dobra komunikacja kolejowa, sieć rozbudowanych szlaków rowerowych, ruiny zamków i zabytki dawnego przemysłu zachęciły nas skutecznie.
Godzina czwarta rano – z ledwością wstajemy, po omacku zarzucamy sakwy na rowery i pedałujemy na dworzec, gdzie czeka reszta niedospanych zapaleńców. Ponieważ zapowiedziano wagon rowerowy, mamy marzenia o wygodnym kącie i pospaniu jeszcze przez kilka godzin. PKP nie omieszkało nas jednak zaskoczyć i pokrzyżowało plany. Wagon rowerowy okazuje się wagonem z jednym przedziałem, przeznaczonym na rowery, który i tak wypchany jest dwukółkami pod sufit, a na peronie, poza naszą siódemką, kłębi się jeszcze gromada cyklistów. Cóż, łazienki i korytarze okazują się całkiem pojemne. Około godziny ósmej rano lądujemy w Suchedniowie.
Rześkie, poranne powietrze łagodzi wszelkie trudy podróży, a słońce aplikuje sporą dawkę optymizmu. Doszukujemy się czarnych oznaczeń szlaku. Już na samym początku Gosia skacze przez kierownicę, dlatego zarządzamy szybką przerwę na
śniadanie. Za znakami udajemy się do miejscowości Mostki, gdzie uzupełniamy zapasy wody i zjeżdżamy nad zalew rzeki Żarnówki w poszukiwaniu pozostałości po wielkim piecu, wybudowanym w 1795 roku. Niestety, ostał się tylko drewniany mostek na upuście, a resztę rozebrano. Okrążamy zalew i trzymając się czerwonych znaków zagłębiamy w Sieradowski Park Krajobrazowy – Pasmo Sieradowskie.
Przed wjazdem do lasu napotykamy znaki zakazu wstępu ze względu na panującą suszę. Po chwili dogania nas okoliczny mieszkaniec na motorynce i informuje, żeby uważać, ponieważ do lasu wjechał właśnie patrol leśników. To miały być spokojne, sielskie tereny – tymczasem ilość i jakość podjazdów już na samym początku wyciskają z nas siódme poty.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”


 



Zdjęcie: Kalina Stachowiak i Paweł Hańczur