okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8 (18)/2009 >> 8 (18)/2009 >> Zaprzyjaźnij się z rowerem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Luz na korbach


Zaprzyjaźnij się z rowerem

Marek Zgaiński

Sezon w pełni. Jeździmy więc sobie na rowerach, darząc je coraz cieplejszymi uczuciami. Pozwalają się nam zrelaksować, znaleźć w innym świecie, dają zastrzyk adrenaliny potrzebującym lub zwyczajnie przenoszą z miejsca na miejsce. Traktujemy je jak przyjaciół, tak przynajmniej o nich myślimy, bo z tym traktowaniem to trochę przesadziłem. Przyjaźń w zasadzie to działanie nadawczo-odbiorcze. Prawdziwi przyjaciele dbają o siebie w każdej sytuacji. A czy my dbamy o naszych dwukołowych przyjaciół? Obawiam się, że nie. I dlatego namawiam wszystkich cyklistów, żeby naprawdę zaprzyjaźnili się ze swoimi rowerami i nauczyli o nie dbać. Nie myślę tu wcale o cotygodniowym pucowaniu ich na wysoki połysk, chociaż raz na jakiś czas wyczyścić też nie zawadzi. Chodzi o poznanie podstawowych mechanizmów rowerowych, zasad ich funkcjonowania i sposobów utrzymywania ich sprawności. Inaczej mówiąc, o zainteresowanie się, jak rower działa. Odrobina tej wiedzy nie zaszkodzi, a z pewnością pomoże i rowerowi, i nam. Zaręczam, że nawet osoby obdarzone całkowitym antytalentem technicznym są w stanie samodzielnie dokonywać drobnych napraw i konserwacji. Na przykład wymienić przebitą dętkę lub nasmarować łańcuch. Ale nic na siłę. Jeśli ktoś uważa, że nie podoła, to jego wybór. Chociaż czasem do serwisu jest bardzo daleko. Tym, którzy zdecydują się wykazać zainteresowanie nie tylko dokąd i jak, ale też czym jeżdżą, polecam praktykowanie aż do osiągnięcia takiej biegłości w sztuce oporządzania bicykli, że nic, tylko serwis otwierać. A jeśli ktoś naprawdę połknie bakcyla i perfekcyjna wymiana przerzutki nie będzie już zaspokajała jego pasji, zawsze może zostać rowerowym MacGyverem.
Bohater popularnego kiedyś serialu wydostawał się z każdej opresji, dzięki wiedzy i umiejętności wykorzystywania różnych przedmiotów nie zawsze zgodnie z ich przeznaczeniem. Z akumulatora potrafił zrobić spawarkę, z turystycznej kuchenki ręczny granat – „macgyveryzm” jest wyższą szkołą jazdy, czymś, co można nazwać fachową indolencją. Gdy spece mówią, że się nie da czegoś zrobić, wyznawca wspomnianej szkoły po prostu to zrobi. Jeśli przebije dętkę w środku lasu i nie ma zapasowej ani łatek, nie załamuje rąk, tylko wypycha oponę sianem i jedzie dalej. Gdy zerwie mu się linka od przerzutki, ustawia ją w jednej pozycji za pomocą kawałka patyka i spokojnie pedałuje w stronę najbliższego sklepu z częściami rowerowymi.
Wakacje na półmetku i myślę, że to dobry czas, żeby się zacząć zaprzyjaźniać z rowerami. Trochę jeszcze na nich pojeździmy i dobrze byłoby, żebyśmy mogli liczyć na siebie.