okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8 (18)/2009 >> 8 (18)/2009 >> Drodzy Czytelnicy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drodzy Czytelnicy


Ile czasu zajmuje Wam pakowanie ekwipunku na wyprawę rowerową? Według jakiego klucza dobieracie przedmioty, bez których – Waszym zdaniem – poza domem trudno się obyć? Owszem, jedziemy z namiotem lub bez, z własnym prowiantem lub bez niego. Ale co z resztą? Jedna, dwie, a może trzy koszulki do jazdy na rowerze, jedna do spania, przybory toaletowe (tylko jakie?), klapki (czy to nie zbytek?), mapy, menażka, a może blaszany kubek, nóż (to już lepiej scyzoryk), łyżka, widelec… Nasz współpracownik Bruno Koper po kolorach koszulek rozpoznaje na zdjęciach poszczególne etapy podróży, bo użyteczność każdej obliczoną miał na trzy-cztery dni. – Tu jestem w czerwonej, więc to chyba już Białoruś – tłumaczył nam podczas ostatniej wizyty w redakcji. Wracając do widelca, Tomasz Pluciński, naukowiec z Uniwersytetu Gdańskiego, wynalazca i rowerowy turysta, w rozmowie z Jakubem Terakowskim przekonuje, że widelec to najmniej przydatny przedmiot w ekwipunku cyklisty. Po co widelec? Łyżką się napijesz i najesz, widelcem – tylko najesz. Początkującym rowerowym turystom, stojącym nad pełną sakwą tuż przed pierwszą daleką wyprawą, pan Tomasz radzi, przytaczając swoje ulubione motto z książki „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)”: „…Nie należy zabierać żadnej rzeczy, która może się przydać (z akcentem na może), trzeba zabrać tylko to, bez czego nie można się obejść…”. To prawda, mamy zwyczaj pakowania mnóstwa rzeczy, które przecież nic nie ważą. Owszem, każdy przedmiot osobno waży tyle, co nic, ale dziesięć „drobiazgów” potrafi już uczynić bagaż nieznośnie ciężkim. Dziękujemy, panie Tomaszu. Jeśli zaś macie swoje sprawdzone strategie pakowania – piszcie, doradzajcie, dzielcie się spostrzeżeniami.
Ale dr Tomasz Pluciński to nie jedyny rowerowy dobry duch w sierpniowym numerze „Rowertouru”. Kto z nas nie miał idola we wczesnej młodości, niech podniesie rękę. Z czasem jednak ci ulubieńcy odchodzili w niepamięć. Dziś co najwyżej zostały po nich stare plakaty gdzieś na dnie szuflad. Marcina Cieślika, byłego kolarza, już w kwiecie wieku, zafascynowała postać Lance’a Armstronga, a szczególnie jego niezłomność w walce z chorobą i wielki powrót na szosę. Pan Marcin najpierw wielbił kolarza w ukryciu, czytając książki, śledząc relacje z wyścigów lub dzielił się swoimi wrażeniami z żoną. Ta nie tylko nie była zazdrosna o hobby męża (wszak to kolarz, a nie zgrabna tenisistka), ale wręcz zachęcała go do rozwijania zainteresowań. W końcu pan Marcin postanowił ze swoją pasją wyjść do ludzi, by przy okazji sportowych imprez przekazywać im filozofię legendarnego cyklisty, z hasłem: „Life inspired by Lance Armstrong”.
Kolejny z naszych autorów, Janusz Skowroński, tropi pamiątki Dolnego Śląska. Dla nas pisze o nieznanych dotąd rowerowych fascynacjach księdza Karola Wojtyły, późniejszego papieża Jana Pawła II. Autor dociera do żyjących przyjaciół papieża i zaprasza na rajd papieskim szlakiem rowerowym. Być może rowerowych teoretyków (wsiadłbym na rower, ale się boję) przekona do kolejnego kroku świadomość, że i późniejszemu papieżowi nie od razu na rowerze łatwo się jeździło. Pedałowania musiał się po prostu nauczyć. Ba, istnieje nawet „Piosenka o wyprawach rowerowych” Wujka, jak nazywali księdza Wojtyłę jego przyjaciele. Fragment poniżej:

Poćwiczywszy w wielkiej biedzie,
Nakręciwszy się do woli,
W lewo zamiast w prawo jedzie,
Lecz nie koniec to niedoli.
Gdy Wuj przez Las Wolski jechał,
Nagle krzyknął: „A to dramat!”.
Wielka dla nas stąd uciecha,
Bo Wuj kierownicę złamał…


Zapraszam do lektury

Izabela Dachtera
redaktor naczelna