okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7 (17)/2009 >> W deszczu przez góry i doliny

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Szwajcaria


W deszczu przez góry i doliny

Piękne i kolorowe alpejskie Sass-Fee

Na start wytypowałem Genewę. Z braku czasu decyduję się dolecieć tam samolotem. Bagaż i rower ważą 50 kilogramów. Płacę za nadmiar dobytku i po dwugodzinnym rejsie wita mnie skąpane w słońcu miasto. Jak się szybko miało okazać – słonecznych kąpieli będzie jak na lekarstwo. Póki co, składam rower, pakuję sakwy i ruszam na pierwszy kemping, położony niedaleko lotniska.
Tuż przed godziną siódmą rano budzą mnie odgłosy, dochodzące z pobliskiego kamieniołomu. Nic tu po mnie i tak się nie wyśpię. Pedałuję obejrzeć Genewę. Zwiedzając miasto, trafiam nad brzeg Jeziora Genewskiego pod słynną fontannę Jed d’Eau. Daję się przekonać, że jest najwyższa na świecie. Słup wody osiąga wysokość 140 metrów, a w powietrzu unosi się jednocześnie siedem ton cieczy. Nabrzeże w centrum jest brzydkie i przypomina tani lunapark. Z każdym kilometrem jest jednak coraz ładniej. Jadę brzegiem, w kierunku Lozanny i nie wiem, na co patrzeć. Mijam wspaniałe posiadłości, otoczone ogrodami oraz siedziby różnych ważnych instytucji. Trasa często skręca na północ, prowadząc przez malownicze wioski. Wokół winnice, a wśród nich stare domy i zameczki. Cały czas towarzyszy mi Jezioro Genewskie i poczucie, że to na pewno nie jest kraj biednych ludzi. Kilka kilometrów przed Lozanną trasa prowadzi przez eleganckie miejscowości wypoczynkowe, położone nad samym jeziorem. Mijam więc liczne łódki, łodzie motorowe, luksusowe jachty. Wjazd do Lozanny wygląda podobnie – mnóstwo sprzętu pływającego, zjazdy na boiska, korty, baseny, na pola do minigolfa i do kolejnych marin. Kemping, na którym zamierzam przenocować, również położony jest nad samą wodą, w pobliżu drogi do miasta. Wieczorem podziwiam pięknie oświetlony południowy brzeg jeziora. Rano startuję do następnego etapu.
Montreux – to miejscowość turystyczna, znana z corocznych festiwali muzycznych i telewizyjnych, pomnika lidera grupy Queen – Freddiego Merkury’ego. Pedałując dalej tak zwaną Riwierą Szwajcarską, zbliżam się do Villeneuve, turystycznej miejscowości, w pobliżu której Rodan wpada do Jeziora Genewskiego. Skutecznie gubię tu drogę. Kręcę się dookoła przez godzinę z dość prozaicznego powodu – jakiś dowcipniś zamalował znak, informujący o skręcie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Piotr Jabłoński
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164