okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7 (17)/2009 >> Polska egzotyczna, jakiej nie znacie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> z Suwałk nad Solinę


Polska egzotyczna, jakiej nie znacie

Zbigniew Paszkiewicz
Kto pierwszy? Tu nie trzeba się ścigać – Suwalski Park Krajobrazowy

Marzyliśmy o poznaniu wschodniej ściany Polski już od wielu lat. Mimo to, z różnych przyczyn, owe plany odkładane były na później. Wreszcie przewodnik „Polska egzotyczna” Grzegorza Rąkowskiego spotęgował chęć ujrzenia opisywanych wschodnich krajobrazów, odwiedzenia fascynujących miejsc i poznania tamtejszych ludzi. Dlatego też, łącząc naszą przyjaźń, słowiańską duszę i rowerową pasję, wraz z Markiem powzięliśmy decyzję – na początku maja ruszamy na wschód.

Od samego początku wschodnią granicę Polski pragnęliśmy pokonać podczas jednego wakacyjnego wyjazdu. Kwestią wtórną pozostawał dla nas kierunek trasy z północy na południe czy też na odwrót. Mimo tego, ostatecznie zdecydowaliśmy się dotrzeć pociągiem do Suwałk, aby stamtąd jadąc na północ do Wiżajn rozpocząć wędrówkę w kierunku Bieszczad.
Ponieważ trasa częściowo miała prowadzić drogami gruntowymi, zaplanowaliśmy, że dziennie przejedziemy około 100 kilometrów. Wzięliśmy ze sobą namioty, śpiwory oraz kuchenkę, więc noclegi nie miały stanowić dla nas większego problemu. Przy planowanych stu kilometrach dziennie nie chcieliśmy podziwiać jedynie miejscowych krajobrazów. Naszym marzeniem było zwiedzanie zabytków architektury sakralnej i świeckiej, urzekającej na całym szlaku swym pięknem i bogatym zdobnictwem.
Od jesieni 2008 roku o planowanej wyprawie dość często rozmawialiśmy w gronie znajomych. Wytyczając trasę i przygotowując się do wyjazdu, próbowaliśmy dotrzeć do tych, którzy już wcześniej odwiedzili niektóre z miejsc, jakie pragnęliśmy dopiero zobaczyć. Poza tym, każdy kolejny dzień przygotowań sprawiał, że trudno nam było o czymkolwiek innym myśleć, a chęć dzielenia się z innymi naszą wyprawą – brała górę. Wszystkie te kwestie sprawiły, że bakcyl podróży w nieznane zaszczepiony został naszemu koledze Darkowi Kojatowi. Robiąc nam wielką niespodziankę, dwa dni przed wyjazdem zdecydował się dołączyć do naszej ekipy. 3 maja tego roku o godzinie dziewiątej rano cała nasza trójka, siedząc w pociągu do Suwałk, czekała na gwizdek konduktora.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”

 



Zdjęcie: Dariusz Kojat, Zbigniew Paszkiewicz, Marek Piekuto