okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6 (16)/2009 >> Raz w górę, raz w dół – po śladach Szwejka

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Czechy


Raz w górę, raz w dół – po śladach Szwejka

Marek Zgaiński
Posłusznie melduję, że znowu jestem. Posterunek żandarmerii w Putimiu

Znawcy twórczości Jarosława Haszka, autora przygód wojaka Szwejka, twierdzą, że pierwowzór książkowego bohatera istniał naprawdę. Skoro tak, to pewnie spora cześć jego przygód na frontach wojny światowej też jest prawdziwa. Postanowiliśmy to sprawdzić i udaliśmy się w stronę Czeskich Budziejowic, okolicy, w której Szwejk błądził, usiłując dostać się do swojego pułku.

Szeregowiec 91. Pułku Piechoty K. u. K. (cesarskiej i królewskiej) Armii, Józef Szwejk jest z pewnością najbardziej znanym Czechem. Może za sprawą tego, że Jarosław Haszek wyposażył tę postać we wszystkie typowo czeskie cechy. Dystans do świata i samego siebie, poczucie humoru, pogodę ducha i umiłowanie dobrego piwa, spożywanego w dobrym towarzystwie.
Budziejowickie anabasis Szwejka, czyli wędrówka bez mapy, zaczyna się w Táborze, gdzie dobry wojak pijąc piwo w dworcowej restauracji, przegapia wszystkie pociągi do Budziejowic i przy okazji również traci pieniądze na bilet. Nie pozostaje więc nic innego, jak ruszyć do celu pieszo. Wybraliśmy rowery. Po wstępnych oględzinach mapy i porównaniu z opisem Haszka wyszło, że najsensowniej będzie znaleźć miejsce gdzieś pomiędzy Táborem i Budziejowicami, utworzyć bazę wypadową i stamtąd podążać śladami Szwejka. Może niezbyt dosłownie, ale odwiedzając miejsca, do których w swojej wędrówce
trafiał. Wybraliśmy Koloděje, trzy kilometry od Tynu nad Wełtawą. Na miejscu okazało się, że kemping jest schludny, domki świeżo wyremontowane, toalety czyste i do tego niedrogo. Jedyne, co psuło pozytywne wrażenie, to bliska obecność elektrowni atomowej w Temelinie. Gdy po paru godzinach okazało się, że nie zaczęliśmy świecić, ptaki śpiewają, powietrze jest czyste, a miejscowa ludność nie przejawia żadnych oznak niepokoju, zaczęliśmy planować spokojnie wycieczkę do Písku przez Putim. Ze wszystkich miejscowości opisanych przez Haszka właśnie Putim zajmuje miejsce szczególne. Tam Szwejk został zatrzymany przez wachmistrza Flanderkę i poddany precyzyjnemu śledztwu, na podstawie którego wachmistrz ocenił, że dobry wojak jest rosyjskim szpiegiem.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”

 



Zdjęcie: Marek Zgaiński