okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6 (16)/2009 >> Motor zdradziłem dla roweru

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

W cztery oczy >> Paweł Wróblewski "Wróbel"


Motor zdradziłem dla roweru

Z Pawłem Wróblewskim „Wróblem” rozmawia Jakub Terakowski
Sahara Zachodnia, przygotowania do noclegu

Ma 32 lata, mieszka w Gdańsku. Od marca do września 2008 roku przejechał samotnie 11 000 kilometrów przez Maroko, Saharę Zachodnią, Mauretanię, Mali, Burkina Faso, Ghanę, Togo, Benin, Nigerię, Kamerun, Gabon, Kongo-Brazzaville oraz Demokratyczną Republikę Konga.

Czy lubisz jeździć na rowerze?
– Nie wiem. Chyba lubię... Tak, lubię, ale jestem nim trochę zmęczony. Najprawdopodobniej w najbliższym czasie nie będę jeździł, bo żona nie potrafi i boi się jeździć na rowerze.

Dlaczego jesteś zmęczony rowerem?
– Po tej wyprawie jestem zmęczony. Na początku miałem pomysł, żeby w ogóle przejechać dookoła Afrykę na motorze, ale szwagier namówił mnie na rower.

Wcześniej dużo jeździłeś?
– Na rowerze? Turystycznie nie jeździłem w ogóle, ale dojeżdżałem do pracy. Mieszkałem nad morzem, a pracowałem w górach – to było w Irlandii – na odcinku dziesięciu kilometrów pokonywałem w pionie dobrych kilkaset metrów. Nie mam prawa jazdy, więc rower zawsze służył mi jako miejski środek transportu. Na dłuższych dystansach podróżowałem autostopem, ale gdy poprzednio byłem w Afryce, ten sposób przemieszczania się zawiódł, bo odległości okazały się zbyt duże. I z tego powodu postanowiłem wrócić tam na motorze.

Ale wróciłeś na rowerze...
– Bo na motorze zbyt szybko okrążyłbym całą Afrykę. Poza tym, na motorze za bardzo pasowałem do szablonu bogatego, białego człowieka, który z hukiem pędzi przez Czarny Ląd. Gdy pokazałem się na rowerze, byłem odbierany jako człowiek zwariowany – w Afryce jednoślady używane są tylko przez biedotę.

Dlaczego pojechałeś właśnie do Afryki?
– Zawsze interesowała mnie najbardziej. Będąc jeszcze dzieckiem, powiedziałem mojej mamie, że pojadę do Afryki i stamtąd przywiozę sobie żonę. To taka samospełniająca się przepowiednia... (śmiech)

A wracając do tematu Afryki?
– Rozmawiałem też kiedyś ze znajomymi o podróżowaniu – no, w ogóle tak – fajnie byłoby powłóczyć się po świecie, ale Afrykę, to lepiej omijać szerokim łukiem, bo groźna i nieprzewidywalna. To było w Irlandii, a wiesz jacy są Polacy, szczególnie za granicą... Co? Ja nie zrobię? Właśnie, że zrobię!


Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Paweł Wróblewski „Wróbel”