okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4 (14)/2009 >> Po obu stronach muru

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Belfast


Po obu stronach muru

Filip Springer
Szlaki rowerowe i ścieżki oplatają nie tylko całe miasto, ale też jego najbliższe okolice. Są świetnie oznakowane

Jeszcze dekadę temu Belfastem wstrząsały wybuchy bomb. Dziś do miasta wraca normalność, a pozostałości konfliktu stają się jedną z jego największych atrakcji turystycznych. Najlepiej podziwiać je z wysokości rowerowego siodełka.

Dwa lata temu władze Belfastu zdecydowały się podjąć bezprecedensowe ryzyko. Na centralnym placu miasta, tuż obok ratusza, stanęło, wzorem Londynu, Paryża i Liverpoolu, ogromne diabelskie koło. Z wysokości kilkudziesięciu metrów mieszkańcy stolicy Irlandii Północnej oraz przybywający tu turyści mogą podziwiać panoramę miasta. Dlaczego wzniesienie konstrukcji łączyło się z ryzykiem? Właśnie dlatego, że wzniesiono ją w Belfaście, krwawiącym od lat mieście, w którym wojna zakończyła się zaledwie „wczoraj”. Wielkie koło, widoczne z daleka, jeszcze kilka lat temu byłoby doskonałym celem zamachów bombowych. Dziś jest symbolem utęsknionej normalności.
Diabelski młyn, stojący przy Calhame Road, to jednak nie jedyna oznaka tego, że wojna to już przeszłość. Wraz z zakończeniem północnoirlandzkiego konfliktu na ulicach miasta pojawiło się o wiele więcej kół – zwłaszcza tych rowerowych.
− Wcześniej miasto było podzielone na strefy katolickie i protestanckie – mówi John Gowdy, mieszkaniec katolickiej dzielnicy Falls. Z jego mieszkania w Divis Tower – w jednym z nielicznych wysokościowców w tej części miasta, mogę obserwować rozległą panoramę. Aby dojechać do centrum z dzielnicy Ardoyne, katolik musiał ominąć Glenbryn, które jest protestanckie. Ci z protestanckiego Shankill nie mogli jechać na południe przez katolickie Falls, katolicy, jadący zaś ze wschodu miasta na jego zachód, musieli szerokim łukiem omijać protestancki Short Strand, który zresztą do dziś jest miejscem dość niebezpiecznym.
– Oznaczało to znaczne nadkładanie drogi. Poza tym rower nie chroni przed kulami, kamieniami i wyzwiskami tak dobrze jak autobus czy samochód – wyjaśnia John.
Dopiero gdy sytuacja w całym Ulsterze uspokoiła się, zarówno władze miasta, jak i sami jego mieszkańcy odkryli uroki podróżowania po nim za pomocą jednośladów.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”
 



Zdjęcie: Filip Springer
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164