okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4 (14)/2009 >> Odra wylała jak Missisipi

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Zielona Góra i okolice


Odra wylała jak Missisipi

Marek Zgaiński
Tu przydałby się raczej rower wodny

Jeśli zastanawiacie się nad wyborem idealnego miejsca na wiosenną rozgrzewkę, polecam okolice Zielonej Góry. Zaręczam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Leśne wykroty dla miłośników krosu, w miarę równy asfalt dla szosówek i nawet jest parę miejsc, w których przed sezonem mogą poćwiczyć downhillowcy.

W ubiegłym roku eksplorowaliśmy południowo-wschodnią stronę, okolic, pod hasłem „Pałace, lasy i pierogi” (zainteresowanych odsyłam do „Rowertouru” nr 3/2008), więc teraz poprzez analogię wybór padł na stronę północno-wschodnią. Tam też są lasy, pałace, a z pierogami, to się zobaczy. Plan – jak na rozgrzewkę – był dość ambitny. Prawie 100 kilometrów w jeden dzień.
Wyruszamy o godzinie dziewiątej rano, przy słabym akompaniamencie deszczu i temperaturze pięciu stopni Celsjusza. Prognozy na resztę dnia są jednak pomyślne, więc nie zrażając się mokrym asfaltem, wyjeżdżamy z centrum Zielonej Góry ulicą Podgórną (to lekki podjazd, jak nazwa wskazuje, ale boleśnie uświadamiający, że z kondycją po zimie nie jest zbyt dobrze) i kierujemy się do Starego Kisielina. W tej uroczej, przyklejonej do Zielonej Góry wiosce cały plan trasy rozpada się, bo na tablicy informującej o kursowaniu promu przez Odrę wisi napis – przeprawa nieczynna. Mieliśmy przejechać na drugi brzeg i zwiedzić pałace w Trzebiechowie i Wojnowie oraz barokowy kościółek w Klępsku. A tu woda z Odry wylała na wiosnę i prom nie kursuje. Alternatywą są mosty, ale ani do Cigacic, ani do Nowej Soli nie jest nam po drodze, no i dystans zwiększyłby się o kilkadziesiąt kilometrów. Odpada. Co więc zrobić dalej z tak pięknie rozpoczętym dniem na rowerach? Jedziemy zobaczyć pałac w Zaborze, który leży po naszej stronie Odry, a potem zobaczymy.
17 kilometrów mija szybko przy akompaniamencie śpiewu ptaków. Deszczyk przestał padać, zaczyna się przejaśniać i nawet widać bociany, znak to, że zima nie wróci. Chociaż pojawiają się doniesienia, że bocianom coś się w genach czy kalendarzu biologicznym poprzestawiało i już nie zwiastują nadejścia wiosny. Przylatują wcześniej, a potem marzną, stojąc na polach. Te akurat nie wyglądają na zmarznięte, więc i nam robi się od razu cieplej i tak rozgrzani wjeżdżamy do Zaboru.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”
 



Zdjęcie: Marek Zgaiński
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164