okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4 (14)/2009 >> 4 (14)/2009 >> Drodzy Czytelnicy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drodzy Czytelnicy

Izabela Dachtera

Zastanawialiście się kiedyś, co rower mówi o Was? Czy patrząc z boku na Wasz jednoślad, ktoś może pomyśleć, że to pojazd miejskiego eleganta, ekologa-anarchisty czy szalonego eksplorera? Na łamach poruszamy, trochę z przymrużeniem oka, to nieco teoretyczne zagadnienie. O wyrozumiałość prosimy wszystkich bikerów twardo stąpających po ziemi (ciekawe, jaki rower charakteryzuje takiego użytkownika?), choć śmiem twierdzić, że i oni zerkną, o co w tym wszystkim chodzi. Wszak dokonując wyboru – leniwy holender czy postawny góral, a może szalony BMX – dajemy ujście swojemu temperamentowi (flegmatyk czy choleryk), preferencjom (szybko lub wygodnie) czy stylowi spędzania wolnego czasu (w górach czy na szosie), a nawet upodobaniom kolorystycznym (czarny – czy to góral, czy kolarzówka – to podobno kolor intelektualistów). Ponoć niektóre panie na rowerach, jak w komedii romantycznej, kupują nawet kwiaty, by wozić je w koszyku na kierownicy. Czy nie jest to miły widok? Przy czym wcale nie chodzi o to, aby rower był drogi, nowy, bez odrobiny błota. Takie rowery można obejrzeć w salonie. Ważne, aby miał to coś, coś od właściciela, aby dotknięty jego duchem, dumnie woził ciało.
Dość żartów. Całkowicie już poważnie na łamach w kwietniu zapraszamy do Gruzji i Azerbejdżanu. Nie na wielomiesięczną włóczęgę, ale na dwa tygodnie. Każdemu zdarzyło się słyszeć głosy zaprzyjaźnionych rowerzystów, a nawet samemu postawić podobną tezę, że gdyby tylko urlop ustawowo był dłuższy lub pracodawca bardziej wyrozumiały, to na dwóch kołach można by wędrować na koniec świata i to co roku inny. W związku z tym, że mamy mało czasu, zostaje najbliższa okolica. Autor wyprawy po Gruzji i Azerbejdżanie nie tracił energii na szukanie luk w kodeksie pracy. Nie zastanawiał się, co zrobić, aby powiększyć pulę wolnych dni i gdzie by pojechał, gdyby to się udało. Spakował rower i jeszcze tego samego dnia wylądował w Tbilisi. Tam wsiadł na rower i nie schodził z niego przez dwa tygodnie. Zachwycony Zakaukaziem opowiadał, że wprawdzie jeździł tylko dwa tygodnie, ale za to wrażenia pozostaną na wiele miesięcy.
Z pomysłów – tym razem podsuwamy taki na urodziny. Jeden z naszych autorów postanowił co roku jeździć do miejscowości o nazwie Sudoł, a dokładnie tak brzmi jego nazwisko. Ze Szczecina, gdzie mieszka, wypada około 230 kilometrów w jedną stronę. Nie chodzi tylko o sentyment do dalekich przodków. Przejazdy te bowiem (w lutym odbył się trzeci) mają swojego adresata. Jest nim syn autora – Jasio. Każdego roku tata Piotr zabiera na rowerową eskapadę kolejną osobę, by w 18. urodziny już sam Jan mógł dołączyć do ojca i grupy jego przyjaciół. – To będzie taki wjazd w dorosłe życie. Raz będzie nam się pedałować lepiej, raz gorzej, pewnie popada śnieg lub deszcz, a może wyjdzie słońce. Jedno jest pewne – w trakcie przejazdu tych 230 kilometrów będzie jak w życiu – zapowiada Piotr Sudoł.

Zapraszam do lektury

Izabela Dachtera
redaktor naczelna


 



 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164