okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3 (13)/2009 >> O strojach polskich kołowców

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> w czym dawniej po mieście


O strojach polskich kołowców

Magdalena Bialic
Sportowa marynarka i spodnie do kolan, tzw. pumpy, były podstawą stroju cyklisty na wycieczce za miasto. Cyklistka pozostaje przy modnej linii – długiej spódnicy i kobiecej bluzce

Gdy dziś wchodzimy do specjalistycznych sklepów z odzieżą rowerową, liczba oferowanych tam wzorów, fasonów oraz feeria barw łatwo może przyprawić o zawrót głowy. Zapewne trudno w to uwierzyć, ale sto lat temu było podobnie. Ówczesna prasa w artykułach, reklamach oraz na zdjęciach i rycinach oferowała dawnym cyklistom i cyklistkom naprawdę bogaty wybór strojów.

Warszawscy cykliści biorący udział w pierwszym wyścigu rowerowym, jaki odbył się w naszej stolicy 5 czerwca 1869 roku w Ogrodzie Krasińskich, zdawali sobie sprawę, że do jazdy na rowerze trzeba mieć odpowiedni strój. Dlatego w epoce, kiedy każdy szanujący się mężczyzna nosił surdut i cylinder, cykliści jako praktyczny strój rowerowy wybrali płócienne bluzy, przepasane skórzanym paskiem, oraz słomiane kapelusze, tzw. canotier.
Gdy 6 kwietnia 1886 roku powstało Warszawskie Towarzystwo Cyklistów, jego członkowie od początku byli zobowiązani ubierać się w specjalny uniform klubowy. Strój ten składał się z dopasowanej, jednorzędowej kurtki oraz spodni do kolan, uszytych z szarego płóciennego materiału. Pod kurtkę panowie cykliści wkładali białe koszule, a do spodni ciemne, wełniane pończochy oraz skórzane sznurowane trzewiki. Na głowę nakładali materiałowe kaszkiety lub rodzaj hełmu, który swoją formą przypominał te noszone w tropikach. Ów uniform, przechodząc w ciągu lat małe ewolucje, był noszony przez członków WTC na oficjalnych imprezach jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym.
Podobnie było z innymi organizacjami rowerowymi. Na przykład członkowie wydziału kołowego poznańskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” nosili uniformy, które składały się z ciemnych marynarek i spodni do kolan, do tego zakładali białe, wełniane golfy, ciemne pończochy oraz czapki z daszkiem ze sztywną, okrągłą główką z literką „S” pośrodku.
Jednak wielu ówczesnych kołowców – jak popularnie zwano kiedyś cyklistów – nie należało do żadnych organizacji rowerowych i nie mogło do jazdy na rowerze zakładać praktycznych uniformów klubowych.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”
 



Zdjęcie: „TYGODNIK MÓD I POWIEŚCI”, 1902