okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3 (13)/2009 >> Jak odnaleźć się w orientalnym chaosie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Tunezja


Jak odnaleźć się w orientalnym chaosie

Marek Zgaiński
Nasz środek transportu i „okręt” pustyni

Nie jest to typowy opis wycieczki rowerowej, raczej zbiór impresji, wrażeń i praktycznych porad, jak z krótkiego pobytu w Tunezji wycisnąć to, co najlepsze, nie tracąc przy tym głowy i zbyt wielu pieniędzy. Mam nadzieję, że opis naszego pobytu będzie zachętą dla tych, którzy mają więcej wolnego czasu, zdecydują się na podróż rowerem przez ten pełen kontrastów kraj.

Tunezja jest państwem chętnie i masowo odwiedzanym przez Polaków, więc w sezonie ofert nie brakuje. W styczniu jest nieco gorzej, ale udało się trafić na tygodniowy pobyt w mieście Sousse, leżącym na wybrzeżu Morza Śródziemnego mniej więcej 120 kilometrów na południe od Tunisu. Do dyspozycji turystów jest praktycznie całe tunezyjskie wybrzeże z piaszczystymi plażami, jednak wybór hotelu w centrum miasta, a nie w typowym kurorcie, w tym momencie wydał się najlepszy z powodów komunikacyjnych.
Tunezyjskie linie lotnicze z niewiadomych nam powodów nie przewożą rowerów. Ale za to ich samoloty czarterowe latają punktualnie. Dzięki temu po odprawie na lotnisku, transferze do hotelu, szybkim prysznicu, wczesnym popołudniem wyszliśmy do miasta. Hałas, zgiełk, wrażenie całkowitego braku ładu. Wszyscy coś mówią, przekrzykują się, trąbią na siebie i chodzą, jak chcą, środkiem jezdni, bo na chodnikach stoją stragany z owocami i pamiątkami dla turystów. Śmieci też tutaj nikomu nie przeszkadzają. Całość ma jednak jakiś przedziwny urok i przyciąga, może na zasadzie przeciwieństwa do przyzwyczajeń poukładanych ludzi Zachodu.
Rzucamy się w nurt głównej ulicy i, niesieni jej prądem, trafiamy do centrum. Do medyny. Tu zlewają się wszystkie nurty i zaczynają krążyć jak wir. I jak każdy wir wciągają do środka, tym razem dosłownie, bo trudno opędzić się od sprzedawców ciągnących za ramię. – Polska, Polska – wykrzykuje któryś z kolei. Potakujemy, zastanawiając się, czy mamy to wypisane na czole. – Dzień dobry – mówi Tunezyjczyk w naszym języku i ciągnie do wnętrza sklepu.
– Trochę mówić po polska – dodaje i na potwierdzenie wygłasza znaną sentencję: „Dobra, dobra zupa z bobra, zupa z wieprza jeszcze lepsza”. Zaskoczeni, staramy się taktownie opuścić pomieszczenie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”
 



Zdjęcie: Marek Zgaiński
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164