okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3 (13)/2009 >> Na dachu Wielkopolski

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Dolina Baryczy


Na dachu Wielkopolski

Kalina Stachowiak
Gruby Janek – jeden z najgrubszych dębów w Dolinie Baryczy

Kolejny weekend w domu, pogoda znośna, pojawiają się zatem pierwsze symptomy „cyklozy”. Nogi same przebierają w miejscu. Dość! Rozkładamy mapę, a zataczający pętlę palec ląduje w… Dolinie Baryczy. Mozaika stawów i lasów od razu zachęca. Ruszamy!

Dolina Baryczy znajduje się pomiędzy dwiema kotlinami: Milicką i Żmigrodzką. Malownicza okolica jest rajem dla turystów pieszych i rowerowych. Nie brakuje tu dobrze oznakowanych szlaków, ciekawostek przyrodniczych, historycznych i architektonicznych. Dodatkowo to prawdziwe ptasie królestwo, każdy więc znajdzie tu coś dla siebie.
Wysiadamy na stacji w Odolanowie, uzgadniamy trasę i… w drogę. Ruszamy przez Łąki Odolanowskie i dalej przez pola kukurydzy. W miejscowości Świeca II, przy przystanku PKS skręcamy w lewo, za przydrożnym krzyżem w prawo i leśnym duktem kierujemy się przez Szklaną Górę do czerwonego szlaku rowerowego, który doprowadza nas do wsi Kałkowskie. Tę część trasy mijamy lasem, dzięki czemu szum terkoczących silników zastępują kojące dźwięki przyrody. Trzymając się czerwonych oznaczeń, mijamy Chojnik, gdzie podziwiamy drewniany krzyż z 1804 roku i zatrzymujemy się w Kuźnicy Kąckiej, przy ruinach starego młyna. Tutaj zmieniamy szlak na niebieski do Międzyborza, gdzie czeka nas zasłużona przerwa na obiad. Klucząc jeszcze po Międzyborzu, podziwiamy fragmenty zachowanych murów miejskich z XIV wieku. Można też poświęcić chwilę i zajrzeć do klasycystycznego kościoła ewangelickiego z XVII wieku. Z pełnymi brzuchami, ociężale obieramy kurs na Kraszów, osiągając punkt widokowy nad cegielnią. Podziwiamy okolicę i zagłębiamy się w Lasy Sycowskie w poszukiwaniu rowu przeciwczołgowego tzw. linii Barthold. To linia obronna, wybudowana przez Niemców pod koniec II wojny światowej pomiędzy Sycowem a Rychtalem, mająca opóźniać dotarcie wojsk radzieckich znad wschodniej strony Odry. Po przekroczeniu rowu zjeżdżamy nad kompleks stawów pod Rybinem. Wraz z zachodem słońca przystajemy na punkcie widokowym nad stawem Górzysko, podziwiając urokliwe obrazki. Najwyższy czas rozejrzeć się za noclegiem. Jak na pierwszy dzień chyba wystarczy – zmęczone mięśnie żądają odpoczynku.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”
 



Zdjęcie: Paweł Hańczur