okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Pigułki zamieniłem na rower

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Z Mariuszem Urbankiem, niepełnosprawnym rowerzystą, dla którego jazda na specjalistycznym trójkołowym rowerze jest


Pigułki zamieniłem na rower

Mariusz Urbanek
 
Jakie są – w Twoim przypadku – objawy porażenia mózgowego?
– Mam wadę wymowy oraz ruchy spastyczne i mimowolne, nasilające się w sytuacjach stresowych. Poruszam się słabo, na ugiętych kolanach, mam też kłopoty z utrzymaniem równowagi.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z rowerem?
– Pierwszy rowerek trójkołowy – Bambino – dostałem od cioci na dziesiąte urodziny. I to był przełom. Uparłem się, że odstawię pigułki, a łykałem ich wówczas całą garść. Rodzice zaryzykowali i zgodzili się. Zamieniłem tabletki na rower, co – jak widać – wyszło mi na dobre. Na dwukołowym, rzecz jasna – ze względu na zaburzenia równowagi – nie jestem w stanie się poruszać. Od początku byłem świadomy tych ograniczeń. Trójkołowiec pozwolił mi przekroczyć próg podwórka. Zaczynałem od krótkich przejażdżek, odwiedzałem sąsiadów, tuż obok swój warsztat miał szewc, uwielbiałem przypatrywać się jego pracy, spędzałem tam mnóstwo czasu. Z wiekiem decydowałem się na coraz dłuższe trasy, poznawałem kolejne ulice, wioski, miasta, powiaty, kraje (bo byłem też po czeskiej stronie granicy) – zawsze na trójkołowcu. I tak już od lat służy mi na wycieczkach, a teraz – nade wszystko – do rehabilitacji.
 
W jaki sposób?
– Rehabilitacja jest powszechnie kojarzona ze sprawnością fizyczną, lecz dla mnie ma wymiar o wiele szerszy. Mógłbym godzinami opowiadać o jej aspekcie społecznym i psychicznym, które oczywiście wymagają też ode mnie aktywności fizycznej. I ta wielowątkowość rehabilitacji jest szczególnie bezcenna. Bo na przykład rower pozwala mi uczestniczyć w wielu imprezach plenerowych, co przeciwdziała wykluczeniu społecznemu. Rower mobilizuje mnie też do samodzielności, bo od kilku lat organizuję sobie wyjazdy w konwencji „free solo”. Takie wycieczki, z jednej strony, pozwalają mi wyciszyć się, co znacząco niweluje ruchy mimowolne, lecz z drugiej strony, stanowią wyzwanie i uczą improwizacji w wielu zaskakujących sytuacjach.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Mariusz Urbanek